<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>swimdoktor.pl</title>
	<atom:link href="https://www.swimdoktor.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.swimdoktor.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 Sep 2026 07:59:29 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1</generator>

<image>
	<url>https://www.swimdoktor.pl/wp-content/uploads/2023/10/fav-1-140x140.png</url>
	<title>swimdoktor.pl</title>
	<link>https://www.swimdoktor.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Boja czy kamień? Jak pływalność wpływa na naukę pływania</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/boja-czy-kamien-jak-plywalnosc-wplywa-na-nauke-plywania/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[swimdoktor]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Sep 2026 13:17:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teoria pływania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=591</guid>

					<description><![CDATA[<p>&#160; Jednym z najczęstszych lęków osób po raz pierwszy przychodzących do mnie na naukę pływania jest strach przed gwałtownym opadnięciem...</p>
<p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/boja-czy-kamien-jak-plywalnosc-wplywa-na-nauke-plywania/">Boja czy kamień? Jak pływalność wpływa na naukę pływania</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p class="p1"><span class="s1">Jednym z najczęstszych lęków osób po raz pierwszy przychodzących do mnie na naukę pływania jest strach przed gwałtownym opadnięciem ich ciała w wodzie, w której nie mają gruntu. Jakie jest ich zdziwienie, gdy okazuje się, że ciało zamiast opadać, często jest wręcz wypychane przez wodę ku powierzchni. Dzieje się tak dzięki fizyce i pływalności ludzkiego ciała.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">To właśnie ona w dużej mierze sprawia, że człowiek może utrzymać się w wodzie i skutecznie się w niej poruszać. Oczywiście nie u każdego pływalność ciała jest taka sama. Jedni mają ją większą, inni mniejszą. A to z kolei może — choć nie musi — wpływać na szybkość uczenia się pływania.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Czym jest pływalność?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Najprościej mówiąc, pływalność określa zdolność ciała do unoszenia się w wodzie. Wynika ona przede wszystkim z relacji pomiędzy ciężarem naszego ciała a działającą na nie siłą wyporu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Jeżeli średnia gęstość ciała jest mniejsza od gęstości wody, będzie ono miało tendencję do unoszenia się. Jeżeli jest większa — do opadania. U człowieka sytuacja jest o tyle ciekawa, że średnia gęstość ciała znajduje się stosunkowo blisko gęstości wody i zmienia się między innymi w zależności od ilości powietrza znajdującego się w płucach. Znaczenie ma również budowa ciała oraz różnice w gęstości i rozmieszczeniu poszczególnych tkanek.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Wszystko to wpływa nie tylko na to, jak łatwo utrzymujemy się przy powierzchni, ale również na ułożenie naszego ciała w wodzie. Dlatego podczas zajęć spotykam zarówno osoby, które po położeniu się na wodzie bez najmniejszego problemu utrzymują całe ciało blisko powierzchni, jak i takie, u których klatka piersiowa pozostaje wysoko, podczas gdy biodra i nogi zaczynają opadać. Dlaczego tak się dzieje, wyjaśnię dokładniej za chwilę.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Trochę fizyki — jakie siły działają na ciało w wodzie?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Na nieruchome ciało znajdujące się w wodzie działają przede wszystkim dwie przeciwstawne siły:</span></p>
<ul class="ul1">
<li class="li1"><span class="s2">siła ciężkości</span><span class="s1">, skierowana pionowo w dół,</span></li>
<li class="li1"><span class="s2">siła wyporu</span><span class="s1">, skierowana pionowo ku górze.</span></li>
</ul>
<p class="p1"><span class="s1">Siła ciężkości jest wynikiem działania grawitacji na masę naszego ciała. To ona sprawia, że na lądzie stoimy na podłożu, a pozbawione podparcia ciało spada.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Po wejściu do wody pojawia się jednak druga siła działająca w przeciwnym kierunku — siła wyporu. Jest ona skutkiem różnicy ciśnienia wody działającego na zanurzone ciało. Im głębiej, tym ciśnienie jest większe, dlatego na dolne części ciała woda wywiera większe ciśnienie niż na jego górne części. Wypadkowa tych sił jest skierowana ku górze i właśnie ją nazywamy siłą wyporu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Zgodnie z prawem Archimedesa wartość siły wyporu jest równa ciężarowi wypartej przez ciało wody. Im większą objętość wody wypieramy, tym większa jest więc działająca na nas siła wyporu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Wyobraźmy sobie osobę o masie 70 kilogramów. Aby siła wyporu równoważyła jej ciężar, zanurzona część ciała musi wyprzeć wodę o masie około 70 kilogramów. W słodkiej wodzie odpowiada to mniej więcej 70 litrom.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Jeżeli siła wyporu i ciężar się równoważą, ciało może pozostawać na tej samej głębokości. Jeżeli wypór przeważa, ciało przemieszcza się ku powierzchni. Jeżeli natomiast ciężar jest większy od siły wyporu, zaczyna ono opadać.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Bardzo łatwo można przekonać się o tym na własnym ciele. Kiedy spokojnie położymy się na wodzie i rozluźnimy ciało, woda zaczyna je podtrzymywać. Wypierana przez nas woda wytwarza siłę wyporu skierowaną ku górze, która równoważy ciężar ciała. Dzięki temu możemy utrzymywać się przy powierzchni bez wykonywania gwałtownych ruchów.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Na to, jak wysoko ciało utrzymuje się w wodzie, wpływa również oddech. Nabierając powietrza do płuc, zwiększamy objętość ciała praktycznie bez zwiększania jego masy. W efekcie zmniejsza się jego średnia gęstość i unosimy się nieco wyżej. Podczas wydechu objętość ciała stopniowo maleje, dlatego zanurzamy się głębiej. Natomiast po całkowitym wypuszceniu powietrza, różnica jest na tyle duża, że zaczynamy wyraźnie opadać.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">To proste zjawisko łatwo zaobserwować podczas ćwiczeń i wykorzystać w nauce pływania. Pozwala ono poczuć, jak duży wpływ na pływalność i pozycję ciała w wodzie może mieć sam oddech.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Dlaczego jednym opadają nogi, a innym nie?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Sama pływalność nie tłumaczy jeszcze wszystkiego.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dwie osoby mogą mieć podobną zdolność do utrzymywania się przy powierzchni, a mimo to po położeniu się na wodzie zachowywać się zupełnie inaczej. Jedna pozostanie niemal poziomo, podczas gdy u drugiej klatka piersiowa będzie znajdowała się wysoko, a biodra i nogi zaczną opadać.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Odpowiada za to między innymi wzajemne położenie środka ciężkości i środka wyporu.</span></p>
<p>Środek ciężkości możemy w uproszczeniu traktować jako punkt, w którym skupiona jest masa całego ciała i do którego przyłożona jest działająca pionowo w dół siła ciężkości. Jego położenie zależy więc od tego, jak masa jest rozmieszczona w naszym ciele. Środek wyporu jest natomiast punktem, w którym możemy przyjąć, że działa skierowana pionowo ku górze siła wyporu. Jego położenie zależy nie od rozmieszczenia masy, lecz od kształtu i objętości zanurzonej części ciała. Najprościej mówiąc, środek ciężkości związany jest więc z tym, gdzie znajduje się masa naszego ciała, a środek wyporu z tym, jak rozmieszczona jest jego zanurzona objętość.</p>
<p>Jeżeli linie działania tych dwóch sił nie pokrywają się, powstaje moment sił przechylający ciało. W praktyce często widzimy wtedy charakterystyczną sytuację: klatka piersiowa pozostaje blisko powierzchni, a biodra i nogi zaczynają opadać.</p>
<p class="p1"><span class="s1">I właśnie tutaj pojawia się bardzo ważna różnica pomiędzy pływalnością a pozycją ciała. To, że ktoś nie tonie, nie oznacza jeszcze, że jego ciało będzie samo układało się poziomo.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Pozycja ciała też ma znaczenie</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">W pierwszych etapach nauki bardzo często obserwuję ten sam mechanizm. Osoba bojąca się zanurzenia twarzy próbuje utrzymywać głowę możliwie wysoko. Wydaje jej się, że w ten sposób zabezpiecza się przed zatonięciem. Efekt bywa odwrotny. Nadmierne unoszenie głowy powoduje obniżenie bioder i nóg, zwiększa powierzchnię czołową ciała i opór wody. Pływanie staje się wtedy bardziej męczące, mimo że sama pływalność człowieka przecież się nie zmieniła.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Kiedy uda się rozluźnić szyję, odpowiednio ułożyć głowę i przestać walczyć z wodą, ciało często niemal natychmiast układa się lepiej.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">W pozycji pionowej sytuacja wygląda inaczej. Nawet osoba o dobrej naturalnej pływalności po zaprzestaniu ruchów może zanurzyć się na tyle głęboko, że jej usta znajdą się pod powierzchnią wody. Nie oznacza to, że tonie — jej ciało może nadal pozostawać w równowadze lub unosić się w wodzie, ale poziom, na którym się ustabilizuje, często nie pozwala na swobodne oddychanie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">O tym, jak głęboko ciało się zanurzy, decyduje przede wszystkim równowaga pomiędzy działającymi na siebie siłami. Ciało zanurza się do momentu, w którym siła wyporu zrówna się z jego ciężarem. Problem w tym, że w pozycji pionowej może nastąpić to dopiero wtedy, gdy usta znajdują się już pod powierzchnią wody. Aby utrzymać je nad wodą, konieczna jest wtedy dodatkowa siła skierowana ku górze.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dlatego utrzymanie się w pionie z głową nad powierzchnią wymaga zazwyczaj dodatkowej pracy rąk i nóg. Dla osoby początkującej może być to znacznie trudniejsze niż spokojne leżenie na wodzie. Trzeba jednocześnie utrzymywać odpowiednią pozycję, wykonywać ruchy podtrzymujące ciało i kontrolować oddech. Jeżeli dochodzi do tego strach przed głęboką wodą, ruchy często stają się gwałtowne i mało skuteczne, a utrzymanie głowy nad powierzchnią wymaga jeszcze większego wysiłku.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Od czego zależy nasza pływalność?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Jednym z najważniejszych czynników jest budowa ciała. Poszczególne tkanki naszego organizmu mają różną gęstość. Tkanka tłuszczowa ma gęstość mniejszą od wody, natomiast mięśnie i kości — większą.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Osoba z większym udziałem tkanki tłuszczowej może więc mieć większą naturalną pływalność niż osoba bardzo szczupła i silnie umięśniona. Nie oznacza to jednak, że większa masa ciała automatycznie pomaga w unoszeniu się. Znacznie ważniejsza jest średnia gęstość całego ciała, czyli stosunek jego masy do objętości.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dwie osoby o tej samej masie mogą więc zachowywać się w wodzie zupełnie inaczej. Jeżeli jedna z nich ma większy udział tkanki tłuszczowej, a druga większy udział tkanki mięśniowej, ich średnia gęstość będzie różna. Tkanka tłuszczowa ma gęstość mniejszą od wody, dlatego zwiększenie jej udziału obniża średnią gęstość całego ciała i zwykle poprawia jego pływalność. Tkanka mięśniowa ma natomiast gęstość większą od wody, dlatego duży udział masy mięśniowej może działać w przeciwnym kierunku.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Podobnie sama duża masa ciała nie oznacza, że człowiek będzie łatwiej tonął. Większe ciało ma zazwyczaj również większą objętość, a więc podczas zanurzenia wypiera więcej wody. Wraz ze wzrostem masy zwiększa się siła ciężkości, ale wraz ze wzrostem zanurzonej objętości zwiększa się również siła wyporu. O tym, która z tych sił będzie przeważała, decyduje więc nie sama liczba kilogramów, lecz przede wszystkim średnia gęstość ciała w stosunku do gęstości wody.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dlatego cięższa osoba z większym udziałem tkanki tłuszczowej może utrzymywać się na powierzchni łatwiej niż znacznie lżejsza, ale bardzo szczupła i umięśniona.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Znaczenie ma również płeć. Statystycznie kobiety mają większy procentowy udział tkanki tłuszczowej, a jej rozmieszczenie jest inne niż u mężczyzn. Wpływa to nie tylko na średnią gęstość ciała, ale również na położenie środka ciężkości i środka wyporu. U kobiet oba te punkty znajdują się przeciętnie bliżej siebie, natomiast u mężczyzn odległość między nimi jest zazwyczaj większa. </span></p>
<p class="p1"><span class="s1">W praktyce często obserwuję, że kobietom łatwiej jest utrzymać biodra i nogi blisko powierzchni, podczas gdy u części mężczyzn klatka piersiowa unosi się stosunkowo wysoko, a nogi wyraźnie opadają.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nie jest to jednak reguła. Różnice pomiędzy konkretnymi osobami bywają znacznie większe niż przeciętne różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Duże znaczenie ma również ilość powietrza znajdującego się w płucach. Wdech zwiększa objętość ciała niemal bez zmiany jego masy, dlatego zazwyczaj unosimy się wtedy nieco wyżej. Podczas wydechu ciało stopniowo zanurza się głębiej.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Wpływ ma także rodzaj wody. Woda słona ma większą gęstość od słodkiej, dlatego w morzu łatwiej jest utrzymać się na powierzchni niż w basenie czy jeziorze. Skrajnym przykładem jest Morze Martwe, którego bardzo wysokie zasolenie sprawia, że człowiek unosi się wyjątkowo łatwo.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Czy dobra pływalność oznacza szybszą naukę pływania?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">I tutaj odpowiedź nie jest już tak oczywista.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dobra naturalna pływalność niewątpliwie może pomagać. Osoba, która bez większego wysiłku pozostaje blisko powierzchni, może łatwiej skoncentrować się na oddechu, prawidłowym ułożeniu ciała, pracy nóg, ruchach ramion, a później na ich koordynacji.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Osoba o mniejszej pływalności lub dużej tendencji do opadania nóg może potrzebować więcej czasu, aby nauczyć się odpowiednio układać i kontrolować swoje ciało.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Przez lata prowadzenia zajęć przekonałem się jednak, że sama pływalność bardzo rzadko przesądza o tempie nauki.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Można mieć świetne warunki fizyczne do unoszenia się na wodzie i jednocześnie bardzo się jej bać. Można też mieć stosunkowo niewielką naturalną pływalność, a dzięki dobremu czuciu własnego ciała, koordynacji i właściwej technice szybko nauczyć się sprawnie pływać.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dlatego warto rozdzielić trzy rzeczy: </span><span class="s2">pływalność, prawidłowe ułożenie ciała oraz umiejętność pływania.</span><span class="s1">Są ze sobą związane, ale nie są tym samym.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Strach może mieć większe znaczenie niż pływalność</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Wielokrotnie spotykam osoby, których ciało bardzo dobrze utrzymuje się przy powierzchni, a mimo to są przekonane, że gdy tylko znajdą się w miejscu, w którym nie mają gruntu pod nogami, natychmiast pójdą na dno.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Wtedy pojawia się napięcie. Ruchy stają się gwałtowne, oddech przyspiesza albo zostaje wstrzymany, a człowiek zaczyna walczyć z wodą.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">I tu pojawia się pewien paradoks. Im bardziej ktoś próbuje za wszelką cenę utrzymać się na powierzchni, tym trudniej może być mu wykorzystać naturalne właściwości własnego ciała.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dlatego w początkowym etapie nauki tak ważne jest poznanie tego, co dzieje się z naszym ciałem w wodzie. Co stanie się, kiedy nabiorę powietrza? Co, kiedy je wypuszczę? Jak zmieni się moje ułożenie, kiedy opuszczę głowę? Czy naprawdę zacznę gwałtownie tonąć, kiedy przestanę wykonywać nerwowe ruchy?</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dla osoby, która przez wiele lat była przekonana, że nie potrafi utrzymać się na wodzie, odpowiedzi na te pytania potrafią być zaskakujące.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Czy można poprawić pływalność?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Na naszą naturalną pływalność wpływają przede wszystkim cechy budowy ciała, których nie jesteśmy w stanie zmienić podczas nauki pływania. Nie możemy dowolnie zmienić proporcji, czy gęstości poszczególnych tkanek ani rozmieszczenia masy w naszym ciele. Możemy natomiast nauczyć się znacznie lepiej wykorzystywać pływalność, którą naturalnie posiadamy.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Pomagają w tym prawidłowe ułożenie głowy i bioder, spokojny oddech, ograniczenie niepotrzebnego napięcia mięśni, odpowiednia praca nóg, ćwiczenia równowagi oraz nauka swobodnej zmiany pozycji z poziomej na pionową i odwrotnie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Pływalność może więc wpływać na szybkość uczenia się pływania, ale pozostaje tylko jednym z elementów całego procesu. Równie ważne są oswojenie z wodą, kontrola oddechu, koordynacja, ogólna sprawność ruchowa, sposób prowadzenia nauki, zaangażowanie ćwiczącego i regularność zajęć.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Najważniejsze jest zrozumienie, że woda nie jest środowiskiem, w którym nasze ciało automatycznie opada na dno. Działa na nie siła wyporu, która w wielu przypadkach pozwala mu utrzymywać się blisko powierzchni.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nie musimy więc przez cały czas walczyć z wodą, żeby na niej pozostać. Musimy nauczyć się wykorzystywać właściwości własnego ciała oraz siły, które na nie działają. I często właśnie ten moment — kiedy człowiek po raz pierwszy naprawdę czuje, że woda może go podtrzymywać, zamiast stanowić zagrożenie — staje się jednym z najważniejszych kroków w nauce pływania.</span></p><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/boja-czy-kamien-jak-plywalnosc-wplywa-na-nauke-plywania/">Boja czy kamień? Jak pływalność wpływa na naukę pływania</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czucie wody – Święty Graal każdego pływaka</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/czucie-wody-swiety-graal-kazdego-plywaka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[swimdoktor]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Sep 2026 23:47:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teoria pływania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=584</guid>

					<description><![CDATA[<p>&#160; Dwóch pływaków może wykonać pozornie podobny ruch ramienia lub nóg, a jednak jeden przesunie się wyraźnie do przodu, podczas...</p>
<p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/czucie-wody-swiety-graal-kazdego-plywaka/">Czucie wody – Święty Graal każdego pływaka</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p class="p1"><span class="s1">Dwóch pływaków może wykonać pozornie podobny ruch ramienia lub nóg, a jednak jeden przesunie się wyraźnie do przodu, podczas gdy drugi głównie wzburzy wodę. Różnica nie wynika z samej siły. Bardzo często decyduje o niej umiejętność rozpoznania, gdzie woda daje oparcie, pod jakim kątem ustawić dłoń, przedramię, czy stopę oraz jak zmienić ruch, zanim chwyt zacznie się „rozsypywać”. Nie liczy się to jak dużą siłą dysponujemy, ale przede wszystkim to jak ją wykorzystujemy do wytworzenia skutecznego napędu. W języku pływaków i trenerów tę zdolność nazywa się czuciem wody.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Brzmi to trochę tajemniczo, lecz nie jest żadnym szóstym zmysłem ani darem zarezerwowanym dla mistrzów. To wyuczona współpraca czucia dotyku, propriocepcji, równowagi i kontroli ruchu. Dzięki niej pływak nie tylko wie, co robią jego ręce i nogi, ale także rozpoznaje, jaki skutek ich ruch wywołuje w wodzie. Czucie wody łączy więc odczuwanie z działaniem: zauważenie oporu ma wartość dopiero wtedy, gdy organizm potrafi właściwie na niego odpowiedzieć.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Czym właściwie jest czucie wody?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">W literaturze naukowej nie istnieje jedna powszechnie przyjęta definicja czucia wody. Sam termin jest używany częściej przez trenerów i zawodników niż przez badaczy. Nauka opisuje jednak jego elementy: odbieranie przepływu i nacisku przez skórę, czucie ułożenia kończyn, kontrolę siły, orientację ciała oraz ciągłe dopasowywanie ruchu do zmieniających się sił hydrodynamicznych.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Najtrafniej można więc określić czucie wody jako </span><span class="s2">zdolność odbierania informacji o tym, jak woda oddziałuje na ciało, i wykorzystywania ich do kontrolowania ułożenia, równowagi, napędu oraz ograniczania oporu</span><span class="s1">. Nie dotyczy ono wyłącznie dłoni. Wodę odczuwamy również na przedramionach, stopach, podudziach, klatce piersiowej, plecach i twarzy. Doświadczony zawodnik potrafi całym ciałem rozpoznać, czy utrzymuje opływowe ułożenie, czy traci stabilność oraz czy jego ruch wytwarza użyteczną siłę, czy jedynie niepotrzebne zawirowania. Pływak znacznie mniej zaawansowany często odczuwa wodę przede wszystkim jako opór utrudniający wykonanie ruchu. Porusza ramieniem lub nogą, ale nie czuje jeszcze wyraźnego oparcia pod dłonią, przedramieniem i stopą ani też momentu, w którym ruch zaczyna rzeczywiście napędzać ciało. Trudno mu również rozpoznać różnicę między skutecznym odepchnięciem a sytuacją, w której ręka lub noga jedynie porusza się w wodzie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Różnica między początkującymi a doświadczonymi pływakami ujawnia się nawet wtedy, gdy nie wykonują oni żadnych ruchów napędowych. Istnieją badania, w których uczestnicy byli przemieszczani w wodzie z zamkniętymi oczami. Doświadczeni zawodnicy znacznie trafniej oceniali pokonany dystans. Zwracali również większą uwagę na przepływ wody po skórze i zmiany jej oporu. Pokazuje to, że wieloletni trening rozwija nie tylko technikę, lecz także zdolność odbierania i interpretowania sygnałów płynących z całego ciała.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nie oznacza to jednak, że wyraźniejsze odczuwanie nacisku samo w sobie czyni kogoś szybszym. Czucie wody powstaje stopniowo dzięki regularnemu kontaktowi z wodą, a nie poprzez jednorazowe odkrycie właściwego ruchu. Z każdą kolejną godziną treningu pływak tworzy coraz dokładniejszą mapę zależności między ruchem swojego ciała, towarzyszącymi mu odczuciami a uzyskiwanym efektem.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Co czujemy, kiedy „czujemy wodę”?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Skóra dłoni i przedramienia rejestruje nacisk, rozciąganie, wibracje i zmiany przepływu. Propriocepcja informuje mózg o ułożeniu stawów, długości mięśni i napięciu potrzebnym do utrzymania kształtu ramienia. Układ przedsionkowy pomaga kontrolować pozycję głowy oraz równowagę, a wzrok – nawet jeśli twarz jest zanurzona – dostarcza punktów odniesienia względem dna i ścian basenu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Mózg scala te informacje i zestawia je z przewidywanym skutkiem ruchu. Jeśli ustawienie dłoni lub łokcia się zmieni, rozkład nacisku także staje się inny. Doświadczony pływak potrafi szybciej wychwycić różnicę i skorygować tor, kąt albo tempo ruchu. Właśnie dlatego czucie wody lepiej rozumieć jako </span><span class="s2">pętlę percepcja–ruch</span><span class="s1">, a nie jako samą wrażliwość skóry.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">To rozróżnienie ma duże znaczenie. Można czuć bardzo duży opór, a mimo to pływać nieskutecznie – na przykład wciskając rękę głównie w dół, usztywniając ją albo ustawiając powierzchnię napędową tak, że znaczna część siły działa w niekorzystnym kierunku. Można też odczuwać mniejszy, lecz dobrze ukierunkowany nacisk i poruszać się szybciej. Czucie wody nie oznacza zatem „jak najwięcej wody pod dłonią lub stopą” lecz umiejętność rozpoznania właściwego oparcia w wodzie. </span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Czucie wody to nie tylko kraul i nie tylko ręce</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">W kraulu oraz grzbiecie najłatwiej mówić o ustawieniu dłoni i przedramienia. Jednak skuteczny napęd to także praca nóg, uwarunkowane właściwym czuciem wody na stopie i łydce. W stylu klasycznym równie ważne jest czucie wody na przyśrodkowej stronie podudzi i stopach, właściwe ustawienie stóp oraz moment, w którym nogi przechodzą od przygotowania do przyspieszenia. W motylku pływak musi odczytywać nie tylko opór rąk, lecz także moment, w którym falowanie tułowia i kopnięcie wspierają ruch ramion zamiast z nim walczyć.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nawet w prostym poślizgu czucie wody ma znaczenie. Nacisk na głowę, barki, biodra i stopy informuje, czy sylwetka pozostaje w równowadze i czy któraś część ciała nie tworzy nadmiernego oporu. Dlatego osoba o dobrym czuciu wody nie musi stale wykonywać silniejszych ruchów. Często szybciej zauważa stratę i usuwa jej przyczynę.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Dlaczego lepsze czucie zmienia jakość pływania?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Po pierwsze, pomaga kierować wytwarzaną siłę. Pływak łatwiej rozpoznaje moment, w którym dłoń, przedramię czy stopa zaczynają tworzyć użyteczną powierzchnię napędową, oraz potrafi utrzymać ją podczas przyspieszania ruchu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Po drugie, wspiera ekonomię. Ta sama prędkość nie zawsze wymaga większej siły; czasem wystarczy ograniczyć poślizg dłoni, niepotrzebne ruchy boczne albo opadanie nóg. Szybszych pływaków wyróżnia nie jedna idealna pozycja, lecz skuteczne łączenie prędkości dłoni, długości cyklu, koordynacji i sił działających w różnych kierunkach.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Po trzecie, umożliwia adaptację. Ruch skuteczny w pływaniu wolnym tempem, nie będzie najlepszym wyborem podczas sprintu. Zmiana prędkości, zmęczenie, fale, neopren czy kontakt z innymi zawodnikami zmieniają warunki pływania. Pewna zmienność ruchu jest więc potrzebna: pozwala dostosować technikę do prędkości, własnego ciała i środowiska, zamiast mechanicznie odtwarzać jedną formę.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Po czwarte, czucie ułatwia samodzielną korektę. Trener może opisać błąd, a nagranie pokazać jego obraz, lecz podczas kolejnych długości pływak musi rozpoznać go „od środka.” Techniki ewoluuje, gdy informacja z zewnątrz zostaje połączona z konkretnym odczuciem: „kiedy łokieć opada, tracę równomierny nacisk na dłoń i przedramię”, zamiast ogólnego „moja ręka pracuje źle”.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Czy czucia wody można się nauczyć?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Tak, choć nie istnieje jedno ćwiczenie ani dokładna dawka treningu, która gwarantuje poprawę. Największe znaczenie mają doświadczenie w wodzie, świadome porównywanie odczuć oraz zdolność dostosowywania ruchu do zmieniających się warunków. Dlatego czucia nie rozwija się przez bezmyślne powtarzanie jednego zadania, ale przez stopniowe poznawanie reakcji wody i sprawdzanie, które rozwiązania rzeczywiście poprawiają pływanie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Najlepsze ćwiczenie nie jest więc magicznym ruchem. Powinno ono na chwilę uwydatnić określone odczucie, a następnie pozwolić wykorzystać je w normalnym stylu. Jeśli pływak przez wiele długości wykonuje techniczne zadanie, ale po powrocie do pełnego pływania porusza się dokładnie jak wcześniej, transfer prawdopodobnie nie nastąpił.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że ogromne znaczenie ma moment rozpoczęcia systematycznego treningu pływackiego. Zawodnik szkolony od dzieciństwa buduje czucie wody przez tysiące godzin przypadających na okres intensywnego rozwoju układu nerwowego i całego repertuaru ruchowego. Przez lata nieświadomie porównuje niezliczone ustawienia dłoni, kończyn i tułowia, różne prędkości, rytmy oraz reakcje wody. Z czasem wiele korekt zaczyna wykonywać automatycznie, zanim zdąży je świadomie nazwać.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Pływak, który rozpoczyna trening wyczynowy znacznie później, również może osiągnąć bardzo wysoki poziom, poprawić technikę i mocno rozwinąć czucie wody. Może dorównać innym przygotowaniem siłowym, wydolnością czy widoczną z zewnątrz poprawnością ruchu. Bardzo trudno jest mu jednak nadrobić tysiące godzin sensorycznej kalibracji zgromadzonej przez zawodnika pływającego od najmłodszych lat. Jego czucie wody może być bardzo dobre, ale zazwyczaj nie będzie równie głębokie, subtelne i automatyczne. Różnicę można wyraźnie zmniejszyć świadomym treningiem, lecz w praktyce rzadko udaje się ją całkowicie zatrzeć.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Ćwiczenia rozwijające czucie wody</span></strong></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">1. Różne odmiany scullingu.</span></strong><span class="s1"> Krótkie, spokojne ruchy dłoni i przedramion wykonywane przed głową, pod barkami albo bliżej bioder pozwalają szukać ustawienia, przy którym nacisk pozostaje ciągły. Celem nie jest machanie jak najszybciej, lecz obserwowanie, jak niewielka zmiana kąta dłoni zmienia kierunek i stabilność ciała.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">2. Pływanie z zaciśniętymi pięściami.</span></strong><span class="s1"> Zmniejszenie powierzchni dłoni zwiększa znaczenie przedramienia i zmienia mapę bodźców. Najwięcej daje układ kontrastowy: krótki odcinek z pięściami, po nim od razu taki sam odcinek z otwartymi, swobodnymi dłońmi. Samo długie pływanie na pięściach może jedynie utrwalić ruch dopasowany do sztucznego ograniczenia.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">3. Łapki na ręce.</span></strong><span class="s1"> Powiększona powierzchnia może uwydatnić moment utraty dobrego ustawienia. Nie należy jednak utożsamiać większego nacisku z automatyczną poprawą czucia. Łapki zmieniają prędkość dłoni, częstotliwość ruchów, długość cyklu i sposób wytwarzania napędu. Sprzęt powinien być więc źródłem informacji, a nie wyznacznikiem siły. Zbyt duże łapki mogą dodatkowo przeciążać barki. Należy też pamiętać iż po zdjęciu łapek, kontakt dłoni z wodą chwilowo będzie wydawał się mniej wyraźny.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">4. Zmiana tempa przy pływaniu tego samego zadania</span></strong><span class="s1"><strong>.</strong> Można przepłynąć kolejne krótkie odcinki wolno, średnio i szybko, próbując utrzymać podobne poczucie ciągłości nacisku. Uczy to, że technika nie jest nieruchomą pozą. Przy wyższej prędkości zmieniają się czas, siły i koordynacja, więc pływak musi odnaleźć funkcjonalne rozwiązanie na nowo.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">5. Kontrast ustawienia dłoni</span></strong><span class="s1"><strong>.</strong> Kilka powtórzeń z dłonią celowo zbyt sztywną, mocno złączonymi palcami lub przesadnie rozstawionymi może pomóc rozpoznać różnicę, po czym należy wrócić do naturalnego, rozluźnionego ustawienia. Z punktu widzenia hydrodynamiki korzystna jest raczej płaska dłoń z niewielkim, naturalnym rozstawem palców. Nie ma powodu siłą ich ściskać ani formować dłoni w „łyżkę”.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">6. Fokus na pojedynczy element</span></strong><span class="s1"><strong>.</strong> Zamiast kontrolować jednocześnie łokieć, palce, oddech, rotację i nogi, warto wybrać jeden sygnał: „gdzie nacisk pojawia się najpierw?”, „czy czuję go również na przedramieniu?”, „w którym momencie znika?”. Tak ukierunkowana uwaga pomaga zbudować związek między odczuciem a wynikiem ruchu.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">7. Porównanie odczuć z rzeczywistymi efektami. </span></strong><span class="s1">Czucie powinno być konfrontowane z czasem, liczbą cykli i nagraniem techniki. Mniejsza liczba ruchów nie zawsze oznacza większą efektywność, jeśli pływak przesadnie wydłuża poślizg i zwalnia. Podobnie mocniejsze wrażenie nacisku nie jest sukcesem, jeżeli czas się pogarsza albo rośnie wysiłek. Subiektywny sygnał jest użyteczny, gdy prowadzi do lepszego ruchu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">W praktyce krótkie bloki czuciowe, wykonywane na każdym treningu maja dużo więcej sensu niż rzadki, długi „trening na czucie”. Można przeznaczyć 8–12 minut rozgrzewki i/lub wyciszenia na układ: ćwiczenie, pełny styl, krótka ocena efektu. Jest to propozycja trenerska, a nie dawka potwierdzona w badaniach. Najważniejsza pozostaje jakość i uważność wykonania oraz szybki transfer do zwykłego pływania.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Najczęstsze błędy w rozwijaniu czucia wody</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Pierwszym jest poszukiwanie maksymalnego oporu. Woda ma dawać informację i użyteczną reakcję, nie być przeciwnikiem, z którym trzeba wygrać siłą. Nadmierne napięcie dłoni, przedramienia i barku ogranicza możliwość subtelnej zmiany ustawienia oraz przyspieszenia w odpowiednim momencie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Drugim błędem jest sprowadzanie wszystkiego do dłoni. Jeżeli nogi opadają, głowa zaburza linię ciała, a rotacja jest niestabilna, nawet dobry ruch ręki może zostać zmarnowany. Czucie wody jest odczuwaniem relacji całego ciała z ośrodkiem.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Trzecim jest kopiowanie idealnego kształtu ruchu. Hydrodynamika wyjaśnia ogólne zasady, ale nie tworzy jednego toru ręki właściwego dla wszystkich. Optymalny sposób wykonania ruchu zależy od budowy ciała pływaka, jego zakresu ruchomości, prędkości pływania, wybranego stylu oraz celu ćwiczenia. Dobra technika powinna być powtarzalna, ale jednocześnie swobodna i możliwa do dostosowania do aktualnej sytuacji.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Czwartym jest wykonywanie ćwiczeń bez celu. Sculling, pięści czy łapki nie rozwijają czucia automatycznie. Pływak powinien wiedzieć, jakiej różnicy szuka, a trener – sprawdzić, czy po usunięciu ograniczenia zmienił się pełny styl.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Kiedy dochodzi do pogorszenia czucia wody?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Czucie wody nie jest umiejętnością utrzymującą się zawsze na tym samym poziomie. Może pogorszyć się przede wszystkim po dłuższej przerwie w pływaniu. Ruchy, które wcześniej były naturalne, stają się wtedy mniej precyzyjne, a pływakowi trudniej znaleźć wyraźne oparcie na wodzie. Dłoń i przedramię mogą zacząć prześlizgiwać się przez wodę, przez co wykonywany ruch wytwarza mniejszy napęd.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Do pogorszenia czucia wody dochodzi również pod wpływem zmęczenia. Zmienia się wówczas pozycja ciała, ruchy tracą odpowiedni rytm, a nadmierne napięcie mięśni utrudnia właściwe ustawienie dłoni, przedramion, stóp i podudzi. Podobny efekt może pojawić się po zmianie techniki albo podczas pływania w tempie, do którego zawodnik nie jest przyzwyczajony.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Doświadczony pływak zazwyczaj szybko zauważa, że jego ruchy stały się mniej skuteczne. Osoba mniej zaawansowana może jedynie odczuwać, że wkłada w pływanie więcej wysiłku, ale nie płynie szybciej. Nie zawsze potrafi jeszcze rozpoznać, że przyczyną jest brak wyraźnego oparcia na wodzie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Czucie wody nie znika jednak całkowicie. Po powrocie do regularnego pływania potrzeba zwykle kilku spokojnych i uważnych treningów, aby ponownie odzyskać precyzję ruchów. Najlepsze efekty daje wtedy skupienie się na jakości techniki i odczuwaniu nacisku wody, a nie na zwiększaniu siły lub tempa.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Czucie wody nie zastępuje techniki – ono pozwala nią sterować</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Czucie wody bywa przedstawiane jako sekret najlepszych pływaków. W rzeczywistości jest bardziej praktyczne i mniej mistyczne: to zdolność zauważania, co woda robi z ciałem, oraz zmieniania ruchu na podstawie tej informacji. Nie zastępuje siły, wydolności ani wiedzy technicznej. Sprawia jednak, że pływak potrafi lepiej wykorzystać każdą z nich.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Rozwija się przez kontakt z wodą, różnorodne zadania, porównywanie odczuć i sprawdzanie ich obiektywnym wynikiem. Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: „czy czuję dużo wody?”, lecz: </span><span class="s2">„czy potrafię wykorzystać to, co czuję, aby poruszać się skuteczniej?”</span><span class="s1">. Właśnie w tym miejscu odczucie staje się umiejętnością.</span></p><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/czucie-wody-swiety-graal-kazdego-plywaka/">Czucie wody – Święty Graal każdego pływaka</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pływanie &#8211; prawdziwy sportowy szwajcarski scyzoryk</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/sportowy-szwajcarski-scyzoryk-czyli-plywanie-jako-uzupelnienie-twojej-ulubionej-aktywnosci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[swimdoktor]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Sep 2026 13:53:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teoria pływania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=576</guid>

					<description><![CDATA[<p>&#160; Biegasz, jeździsz na rowerze, trenujesz na siłowni, grasz w piłkę albo zimą spędzasz dużo czasu na nartach? W takim...</p>
<p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/sportowy-szwajcarski-scyzoryk-czyli-plywanie-jako-uzupelnienie-twojej-ulubionej-aktywnosci/">Pływanie – prawdziwy sportowy szwajcarski scyzoryk</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p class="p1"><span class="s1">Biegasz, jeździsz na rowerze, trenujesz na siłowni, grasz w piłkę albo zimą spędzasz dużo czasu na nartach? W takim razie warto spojrzeć na pływanie nie tylko jak na osobną dyscyplinę sportu, ale również jak na świetne uzupełnienie treningu, który już wykonujesz. Pływanie pozwala rozwijać wydolność, angażuje niemal całe ciało, a jednocześnie stawia przed nim zupełnie inne wymagania niż większość aktywności wykonywanych na lądzie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dla biegacza może oznaczać dodatkowy trening bez kolejnych kilometrów. Dla kolarza – zaangażowanie całego ciała w zupełnie inny sposób niż podczas jazdy. Dla osoby trenującej siłowo – ciekawą formę treningu aerobowego i pracy w dużych zakresach ruchu. Z kolei w sportach zespołowych może być sposobem na pracę nad wydolnością bez kolejnych sprintów, wyskoków i gwałtownych zmian kierunku.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">To właśnie różnorodność bodźców sprawia, że basen może znaleźć miejsce w planie treningowym osób uprawiających bardzo różne dyscypliny.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Inny ruch, ta sama kondycja?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Podczas pływania pracuje układ krążenia, zwiększa się zapotrzebowanie mięśni na tlen i rośnie wydatek energetyczny – podobnie jak podczas innych wysiłków wytrzymałościowych. Sposób wykonania tej pracy jest jednak zupełnie inny.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">W wodzie ciało znajduje się w pozycji poziomej. Opór działa na nie praktycznie ze wszystkich stron, a w wytwarzaniu napędu uczestniczą zarówno ręce, jak i nogi. Ich udział zmienia się w zależności od stylu, techniki i intensywności pływania. Jednocześnie mięśnie tułowia pomagają utrzymać właściwą pozycję i przenosić siłę pomiędzy poszczególnymi częściami ciała.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Pływanie jest więc w dużej mierze wysiłkiem całego ciała – ręce, nogi i tułów muszą współpracować ze sobą w odpowiednim rytmie. Dla osoby przyzwyczajonej do jednego rodzaju aktywności oznacza to nowy bodziec – zarówno dla układu krążenia, jak i mięśni oraz koordynacji ruchowej.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">W wodzie odpoczywają stawy, ale niekoniecznie serce</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">To jedna z najważniejszych różnic między pływaniem a wieloma sportami uprawianymi na lądzie. Podczas biegu każdy krok oznacza kontakt z podłożem. W ciągu jednego treningu wykonujemy ich tysiące, a mięśnie, ścięgna i stawy za każdym razem przyjmują określone obciążenie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">W wodzie wypór znacząco zmniejsza obciążenie mechaniczne układu ruchu. Nie oznacza to jednak, że sam trening musi być lekki. Można pływać spokojnie, ale można również wykonać intensywną jednostkę, podczas której układ krążenia i mięśnie pracują bardzo mocno.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dzięki temu basen daje możliwość rozwijania wydolności przy innym profilu obciążenia niż bieganie czy sporty wymagające częstych skoków i zmian kierunku.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Oddech, którego nie możesz wykonać wtedy, kiedy chcesz</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Oddychanie to kolejna cecha wyraźnie odróżniająca pływanie od większości sportów. Podczas biegu czy jazdy na rowerze możemy zwiększać częstotliwość oddechu praktycznie wtedy, kiedy organizm tego potrzebuje.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">W wodzie moment wdechu musi zostać zsynchronizowany z ruchem. Wydech wykonujemy pod wodą, a na zaczerpnięcie powietrza mamy stosunkowo krótki moment. Wymaga to kontroli rytmu oddechowego i dobrej koordynacji z pracą całego ciała.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Regularne pływanie angażuje również mięśnie oddechowe – przede wszystkim przeponę i mięśnie międzyżebrowe – i może rozwijać ich wytrzymałość. Nie chodzi więc o to, że od pływania płuca po prostu „rosną”. Uczymy się raczej sprawniej korzystać z możliwości układu oddechowego podczas wysiłku.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">A co z VO₂max?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">VO₂max określa maksymalne tempo, w jakim cały organizm potrafi wykorzystać tlen podczas intensywnego wysiłku. Odpowiednio prowadzony trening pływacki może poprawiać wydolność tlenową. Nie oznacza to jednak, że poprawa osiągnięta w wodzie przełoży się w identycznym stopniu na każdą inną dyscyplinę.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Adaptacje treningowe są częściowo specyficzne. Biegacz adaptuje się do biegania, kolarz do jazdy na rowerze, a pływak do poruszania się w wodzie. Dlatego świetny pływak może mieć bardzo dobrą wydolność, a mimo to podczas pierwszego dłuższego biegu szybko poczuć mięśnie pracujące w sposób, do którego nie jest przyzwyczajony.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">I odwrotnie – dobrze wytrenowany biegacz może wejść do basenu i po kilkudziesięciu metrach zastanawiać się, gdzie podziała się jego kondycja. Ona nie zniknęła. Po prostu organizm musi nauczyć się wykorzystywać ją w innych warunkach.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Jeśli biegasz</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dla biegacza basen jest szczególnie interesujący ze względu na możliwość ograniczenia dodatkowych obciążeń mechanicznych. Jeżeli biegasz cztery lub pięć razy w tygodniu, kolejna jednostka biegowa nie zawsze będzie najlepszym sposobem na zwiększenie objętości treningu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Układ krążenia może być gotowy na więcej pracy, podczas gdy łydki, stopy, ścięgna czy biodra potrzebują czasu na regenerację. W takiej sytuacji część pracy wytrzymałościowej można wykonać w wodzie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nie rozwiniemy w ten sposób ekonomii biegu ani odporności tkanek na obciążenia charakterystyczne dla tej dyscypliny, ale możemy dostarczyć organizmowi dodatkowego bodźca bez kolejnych tysięcy kroków.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Jeśli jeździsz na rowerze</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Kolarstwo nie wiąże się z takimi obciążeniami udarowymi jak bieganie, ale przez wiele godzin wykonujemy bardzo podobny ruch i pozostajemy w zbliżonej pozycji. Dominującą pracę wykonują nogi.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">W pływaniu sposób rozłożenia pracy jest inny. Nadal aktywnie pracują nogi – uczestniczą w wytwarzaniu napędu, pomagają stabilizować pozycję ciała i współpracują z ruchami pozostałych jego części – ale znacznie większą rolę niż w kolarstwie przejmują również ramiona, obręcz barkowa, plecy i mięśnie tułowia.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Basen może więc wprowadzić do planu kolarza aktywność angażującą całe ciało w sposób zupełnie inny od kolejnych godzin spędzonych na rowerze.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Od biegania lub roweru do triathlonu</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Pływanie może też otworzyć zupełnie nowy kierunek. Jeśli od dawna biegasz i dołożysz do tego regularne pływanie, nagle okaże się, że masz już dwie z trzech podstawowych dyscyplin triathlonu. Wystarczy później dołączyć rower, żeby spróbować swoich sił w czymś zupełnie nowym.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Podobnie może być w drugą stronę. Jeśli dużo jeździsz na rowerze i zaczniesz regularnie pływać, do pierwszych dwóch dyscyplin wystarczy z czasem dołożyć bieganie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nie oznacza to oczywiście, że od razu trzeba przygotowywać się do zawodów. Można zacząć od krótkich dystansów, potraktować triathlon jako nowe wyzwanie albo po prostu sprawdzić, jak wygląda połączenie trzech różnych rodzajów wysiłku. Czasem więc pływanie nie tylko uzupełnia dotychczasowy trening. Może stać się początkiem zupełnie nowej sportowej przygody.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Jeśli trenujesz triathlon</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">W triathlonie sytuacja jest szczególna. Tutaj pływanie nie jest treningiem uzupełniającym, lecz jedną z trzech części dyscypliny – obok jazdy na rowerze i biegu. Jego znaczenie nie kończy się jednak na czasie uzyskanym w wodzie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Po wyjściu z niej trzeba jeszcze przejechać etap kolarski, a następnie pobiec. Dlatego liczy się nie tylko szybkość pływania, ale również koszt energetyczny jej utrzymania. Dobra technika pozwala poruszać się w wodzie bardziej ekonomicznie. Dla triathlonisty oznacza to możliwość wyjścia z pierwszej konkurencji nie tylko z dobrym czasem, ale również z większym zapasem energii na dalszą część zawodów.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Pływanie daje też możliwość wykonania części pracy wytrzymałościowej bez zwiększania objętości biegu, co przy planie obejmującym trzy dyscypliny może być szczególnie przydatne.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Osobnym elementem jest przygotowanie do wód otwartych. Fale, zmienna temperatura, ograniczona widoczność, nawigowanie po trasie, pływanie w grupie czy kontakt z innymi zawodnikami sprawiają, że samo dobre pływanie na basenie nie wystarcza. Triathlonista musi nauczyć się zachowywać rytm i orientację również w znacznie mniej przewidywalnych warunkach.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">W tej dyscyplinie ekonomiczne i pewne pływanie daje więc coś więcej niż dobry pierwszy międzyczas – pozwala lepiej rozpocząć całe zawody.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Jeśli grasz w piłkę, tenisa albo koszykówkę</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Sporty zespołowe i rakietowe są pełne sprintów, hamowań, wyskoków oraz gwałtownych zmian kierunku. W okresach dużej liczby treningów i meczów basen może być sposobem na podtrzymanie pracy wytrzymałościowej przy ograniczeniu kolejnych obciążeń charakterystycznych dla boiska czy kortu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nie przygotuje oczywiście do sprintu, wyskoku czy szybkiej zmiany kierunku. Te elementy nadal wymagają treningu specyficznego. Może natomiast stanowić wartościowe uzupełnienie całego planu.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Jeśli jeździsz na nartach</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Narciarstwo wymaga mocnych nóg, stabilnego tułowia, koordynacji i dobrej wydolności. Pływanie nie przygotuje nóg do wszystkich specyficznych obciążeń występujących na stoku, ale same nogi podczas pływania również pozostają aktywne. Ich praca pomaga wytwarzać napęd, stabilizować sylwetkę i utrzymywać właściwe ułożenie ciała w wodzie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Basen może więc być jednym z elementów budowania ogólnej bazy wytrzymałościowej. Angażuje również mięśnie tułowia i wymaga ciągłej kontroli pozycji ciała, dlatego dobrze komponuje się z treningiem siłowym i ćwiczeniami przygotowującymi bezpośrednio do sezonu narciarskiego.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Jeśli ćwiczysz na siłowni</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dla osób koncentrujących się na treningu siłowym pływanie może być ciekawym sposobem na wprowadzenie aktywności aerobowej. Nie każdy lubi biegać – i nie każdy musi. Basen daje możliwość pracy nad wydolnością, angażując jednocześnie całe ciało – ramiona, plecy, mięśnie tułowia, ale również nogi.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Pływanie może być także ciekawym uzupełnieniem treningu pod względem mobilności. W wielu ćwiczeniach siłowych pracujemy w określonych, często powtarzalnych wzorcach ruchowych, natomiast w wodzie ramiona poruszają się w dużych zakresach, tułów rotuje, a biodra i stawy skokowe również uczestniczą w ruchu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Regularne pływanie może więc sprzyjać utrzymaniu swobody ruchowej i stanowić dobre uzupełnienie ćwiczeń mobilizacyjnych. Nie oznacza to oczywiście, że zastąpi dobrze zaplanowany trening mobilności czy stretching.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Warto również pamiętać, że intensywne pływanie powoduje zmęczenie. Mocne serie kraulem czy motylem mogą obciążyć barki, plecy i ramiona, a intensywna praca nóg również może mieć znaczenie przy planowaniu treningu dolnych partii ciała. Dlatego trening na basenie warto uwzględnić przy planowaniu kolejnych sesji siłowych.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Pływanie to także ruch w dużym zakresie</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Wiele dyscyplin sportowych opiera się na ciągłym powtarzaniu podobnych wzorców ruchowych. Pływanie może pod tym względem stanowić ciekawą przeciwwagę.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Ramiona regularnie poruszają się w dużym zakresie, pracuje obręcz barkowa, rotuje tułów, ale aktywne pozostają również biodra, kolana i stawy skokowe. Poszczególne style stawiają przy tym przed ciałem różne wymagania dotyczące ruchomości.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">W kraulu i stylu grzbietowym duże znaczenie ma swoboda ruchu obręczy barkowej, rotacja tułowia oraz prawidłowa praca nóg. Styl motylkowy wymaga dobrej współpracy całego ciała, natomiast w stylu klasycznym szczególnie istotna jest między innymi ruchomość bioder, kolan i stawów skokowych.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nie oznacza to, że pływanie zastępuje stretching czy trening mobilności. Mięśnie pracują jednak w dużych, powtarzalnych zakresach ruchu, co może sprzyjać utrzymaniu swobody ruchowej.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Szczególnie dobrze widać to na przykładzie kolarza. Po wielu godzinach spędzonych z tułowiem pochylonym nad kierownicą pływanie wymaga pracy ramion nad głową, rotacji tułowia i przyjmowania zupełnie innych pozycji. Dla organizmu przyzwyczajonego do ciągłego powtarzania jednego wzorca taka różnorodność może być cenna.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">A może basen jako regeneracja?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Basen często kojarzy się również z aktywną regeneracją. I rzeczywiście może pełnić taką funkcję – pod warunkiem, że trening jest odpowiednio lekki.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Spokojne pływanie, ćwiczenia techniczne i swobodna praca w wodzie mogą być dobrą formą aktywności pomiędzy cięższymi jednostkami. Ale 10 × 100 metrów na wysokiej intensywności nie staje się regeneracją tylko dlatego, że wykonaliśmy je w basenie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">O charakterze treningu decyduje przede wszystkim jego intensywność i objętość.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Jest jeszcze coś, czego nie pokazuje zegarek</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Pływanie wymaga współpracy praktycznie całego ciała. Ręce, nogi, tułów i oddech muszą działać w odpowiednim rytmie. Gdy jeden z tych elementów przestaje współpracować z pozostałymi, tracimy płynność i zaczynamy zużywać więcej energii.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dlatego pływanie rozwija również koordynację i świadomość własnego ciała. Uczymy się kontrolować napięcie mięśniowe, precyzyjniej wykonywać ruch i rozluźniać te części ciała, które w danym momencie nie muszą pracować.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">To cechy trudniejsze do zmierzenia niż tempo, dystans czy tętno, ale również mogące mieć znaczenie w ogólnej sprawności sportowca.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Ile pływania dodać do swojego treningu?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nie trzeba od razu spędzać na basenie kilku godzin tygodniowo, żeby pływanie stało się wartościowym uzupełnieniem innej dyscypliny. Dla większości osób dobrym początkiem może być </span><span class="s2">jeden trening pływacki w tygodniu</span><span class="s1">. Pozwala oswoić się z wodą, popracować nad techniką i wprowadzić do planu inny rodzaj wysiłku, nie zmieniając przy tym całego dotychczasowego treningu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Jeśli pływanie zaczyna odgrywać większą rolę, można zwiększyć częstotliwość do </span><span class="s2">dwóch treningów tygodniowo</span><span class="s1">. Jeden może być spokojniejszy i bardziej techniczny, drugi nieco mocniejszy lub dłuższy.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nie ma natomiast jednej liczby kilometrów, która będzie odpowiednia dla każdego. Dla osoby początkującej <a href="tel:800-1200">800–1200</a> metrów może być pełnowartościowym treningiem, podczas gdy bardziej doświadczony pływak w podobnym czasie przepłynie 2000 metrów lub więcej.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Dlatego na początku lepiej patrzeć nie tylko na dystans, ale również na czas spędzony w wodzie, jakość techniki i intensywność wysiłku. Trening trwający około </span><span class="s2">30–45 minut</span><span class="s1"> może być bardzo dobrym uzupełnieniem biegania, jazdy na rowerze, siłowni czy innych aktywności.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Warto też pamiętać, że pływanie trzeba wkomponować w cały plan. Jeśli biegasz pięć razy w tygodniu, trenujesz siłowo i dołożysz do tego dwa mocne treningi na basenie, organizm nie potraktuje ich jako „darmowej” aktywności tylko dlatego, że odbywają się w wodzie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Na początek często wystarczy więc niewiele – </span><span class="s2">jeden lub dwa dobrze dobrane treningi pływackie w tygodniu</span><span class="s1">. Jeśli natomiast celem staje się triathlon albo wyraźna poprawa samego pływania, częstotliwość treningów powinna być większa i dopasowana już do konkretnego celu.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s2">Czy warto włączyć pływanie do treningu?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s1">Jeżeli uprawiasz inną dyscyplinę, pływanie nie musi konkurować z Twoim podstawowym treningiem. Jego największą zaletą może być właśnie to, że stawia przed organizmem inne wymagania.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Pozwala pracować nad wydolnością, angażuje praktycznie całe ciało – od ramion i tułowia po biodra i nogi – wymaga kontroli oddechu i koordynacji, wykorzystuje duże zakresy ruchu, a przy tym odbywa się bez obciążeń udarowych charakterystycznych dla wielu sportów lądowych.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Nie każda z tych korzyści będzie równie ważna dla każdego sportowca. Biegacz może najbardziej docenić mniejsze obciążenie mechaniczne, kolarz – bardziej równomierne zaangażowanie całego ciała i zmianę pozycji, osoba trenująca siłowo – dodatkowy bodziec aerobowy i pracę w dużych zakresach ruchu, a triathlonista – większą ekonomię pierwszego etapu zawodów.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">A czasem dołączenie pływania prowadzi jeszcze dalej. Ktoś, kto już biega albo jeździ na rowerze, po opanowaniu kolejnej dyscypliny może odkryć, że od pierwszego triathlonu dzieli go znacznie mniej, niż wcześniej przypuszczał.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">I być może właśnie to jest największą zaletą pływania jako elementu szerszego treningu: </span><span class="s2">nie musisz rezygnować ze swojej dyscypliny, żeby skorzystać z tego, co daje woda.</span></p><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/sportowy-szwajcarski-scyzoryk-czyli-plywanie-jako-uzupelnienie-twojej-ulubionej-aktywnosci/">Pływanie – prawdziwy sportowy szwajcarski scyzoryk</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Płetwy do pływania &#8211; czy warto ich używać?</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/wszystko-co-powinienes-wiedziec-o-pletwach-do-plywania/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[borbis]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Aug 2023 10:23:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teoria pływania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=162</guid>

					<description><![CDATA[]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fws_6aabb410b7112"  data-column-margin="default" data-midnight="dark"  class="wpb_row vc_row-fluid vc_row top-level full-width-section"  style="padding-top: 50px; padding-bottom: 50px; "><div class="row-bg-wrap" data-bg-animation="none" data-bg-animation-delay="" data-bg-overlay="false"><div class="inner-wrap row-bg-layer" ><div class="row-bg viewport-desktop"  style=""></div></div></div><div class="row_col_wrap_12 col span_12 dark left">
	<div  class="vc_col-sm-12 wpb_column column_container vc_column_container col no-extra-padding inherit_tablet inherit_phone "  data-padding-pos="all" data-has-bg-color="false" data-bg-color="" data-bg-opacity="1" data-animation="" data-delay="0" >
		<div class="vc_column-inner" >
			<div class="wpb_wrapper">
				
<div class="wpb_text_column wpb_content_element " >
	<div class="wpb_wrapper">
		<p>Jednymi z najpowszechniej używanych akcesoriów pływackich są płetwy. Stosowane są zarówno przez instruktorów jako wspomaganie nauki oraz doskonalenia pływania, profesjonalnych zawodników i trenerów jako element treningu sportowego, jak i pływających samodzielnie zupełnych amatorów. Choć często używane, u niektórych, w tym także u profesjonalistów na co dzień zajmujących się pływaniem, wzbudzają pewne kontrowersje, a sens ich stosowania bywa kwestionowany. Czy warto w nich w ogóle pływać? Jakie korzyści daje ich stosowanie? Czy mają jakieś wady? Wreszcie jakie płetwy wybrać dla siebie?</p>
<h2>Rodzaje płetw</h2>
<p>Generalnie płetwy można pozielić ze względu na ich przeznaczenie na płetwy do nurkowania/snorklingu i płetwy pływackie. Różni je przede wszystkim twardość, długość i sposób zakładania na stopę. Te pierwsze są relatywnie ciężkie, długie i mało elstyczne. Często też stosowane są wraz ze specjalnymi butami nurkowymi. Można spotkać płetwy kaloszowe lub na regulowanym pasku. Ze względu na swoje właściwości nie nadają się do codziennego pływania. Są zbyt wymagające fizycznie, obciążają stawy i przy dłuższym użytkowaniu są po prostu niewygodne. Co więcej, ze wzgłędu na ich masywność i długość, stwarzają ryzyko zranienia innych osób pływających w basenie. Płetwy pływackie przystosowane są do użytkowania w warunkach basenowych. Są dużo wygodniejsze, krótsze i bardziej elastyczne niż ich nurkowe odpowiedniki. Z reguły są to płetwy kaloszowe. Istnieją też modele z paskiem za piętę bez możliwości regulacji.</p>
<h2>Płetwy pływackie</h2>
<p>Służą przede wszystkim do pływania nogami do kraula i delfina. Ze względu na specyficzne ułożenie stóp w żabce, nie używa się ich do pływania tą techniką (aczkolwiek istnieją też takie, które zostały do tego specjalnie zaprojektowane). Mają przeróżne kolory i kształty. Podzielić je można pod względem długości na płetwy krótkie i średnie/długie oraz twardości – na twarde i elastyczne. Im dłuższa i/lub sztywniejsza płetwa, tym większy stawia opór, przez co jest zdecydowanie szybsza, ale i bardziej wymagająca pod względem fizycznym i technicznym. Co do zasady takie płetwy stosowane powinny być przez profesjonalnych lub bardzo zaawansowanych pływaków, w specyficznych zadaniach treningowych. Do codziennego użytku, dla dzieci, osób dopiero uczących się pływać oraz amatorów pływających rekreacyjnie polecam stosować te krótkie i bardzo elastyczne. Dają bardziej realistyczne poczucie prędkości. Są dużo wygodniejsze, mniej wymagające, o wiele bardziej przyjazne w użytkowaniu i zdecydowanie „zdrowsze” dla stawów, ścięgien i mięśni. Świetnie też nadają się do treningu technicznego, także u profesjonalistów.</p>
<h2>Zalety stosowania płetw</h2>
<p><strong>Poprawa pozycji ciała</strong> – najważniejszym elementem decydującym o skuteczności pływania poza odpowiednim oddechem jest właściwe ułożenie ciała na wodzie. Podstawową cechą płetw jest zwiększanie prędkości przemieszczania się. Im jest ona wyższa, tym ciało układa się wyżej na wodzie. Pozwala to na utrzymanie jak najbardziej optymalnej pozycji ciała, która generuje o wiele mniejsze opory i w sposób znaczący ułatwia przemieszczanie się. Poza tym prędkość umożliwia także wyraźne poczucie przesuwania się w wodzie dając ogromną satysfakcję osobom uczącym się. Jest to niezwykle istotne już od najwczesniejszych etapów nauki pywania.</p>
<p><strong>Poprawa techniki pracy nóg i czucia wody</strong> – ze względu na zwiększony opór jakie stawiają płetwy, pływanie w nich z początku może być trudne, szczególnie dla zupełnie początkujących pływaków. Aby płetwy pomagały, trzeba się do nich nieco przyzwyczaić i nauczyć z nich korzystać, zwracając szczególną uwagę na ustawienie stóp. Wtedy na skutek zwiększonej prędkości, wykonanie poprawnego ruchu nogami stanie się dużo łatwiejsze. Zdjęcie płetw, dzięki pamięci mięśniowej i poszukiwaniu przez nasz układ nerwowy najbardziej optymalnego napędu, po jakimś czasie zaowocuje lepszą pracą nóg bez płetw. Bardzo pomocne w kształtowaniu techniki pracy nóg może okazać naprzemienne zdejmowanie i zakładanie płetw oraz różnicowanie napędów w jednym momencie, czyli pływanie z płetwą założoną tylko na jedną nogę.</p>
<p><strong>Zwiększenie siły mięśni nóg i ich wytrzymałości</strong> – płetwa zwiększa powierchnię stopy, zwiększa zatem opór jaki ona stawia, wymuszając tym samym zwiększenie wysilku wkładanego w jej pracę. W rezultacie zwiększony wysiłek wpływa na poprawę siły nóg i ich wytrzymałość. Ze względu na charakter i zakres ruchu kopnięcia nogami do kraula czy delfina, pracują nie tylko łydka i udo, ale także mięśnie pośladków i dolnej części pleców.</p>
<p><strong>Budowa i poprawa techniki danego stylu</strong> – wiąże się ze wspomnianym już wcześniej wzrostem prędkości przemieszczania się w wodzie. Używając płetw nie trzeba przejmować się zbytnio napędem, co pozwala w pełni skoncentrować się na danym elemencie technicznym. Gdy prędkość maleje, ciało „zapada się” w wodzie. W tej sytuacji pewne ważne ćwiczenia budujące technikę danego stylu, stają się bardzo trudne do wykonania, szczególnie dla osób mniej zaawansowanych.</p>
<p><strong>Poprawa elastyczności stopy i stawu skokowego</strong> – generalną zasadą jest to, aby podczas pływania rosnąć a nie kurczyć się. Im ciało jest lepiej rozciągnięte, tym przemieszczanie w wodzie staje się łatwiejsze i skuteczniejsze. O jakości napędu na nogach w dużej mierze decyduje elastyczność i rozciągnięcie stopy i stawu skokowego. Generalnie podczas chodzenia, biegania, czy też jazdy na rowerze, staw skokowy w sposób naturalny się usztywnia, aby zapobiec kontuzjom. Dlatego też podczas pływania wiele osób ma spory problem z właściwą pozycją stopy, bo jest to dla nich zwyczajnie nienaturalne ustawienie. Płetwy, ze względu na opór jaki stawiają, ale także ich elastyczność, pozwalają w sposób bezpieczny pracować nad właściwym rozciągnięciem stawu skokowego.</p>
<p><strong>Odciążanie ramion</strong> – w przypadku pływania technikami osi długiej (kraul na grzbiecie i piersiach) dominującą rolę napędową odgrywają ramiona i mięśnie górnych partii ciała. Powtarzalność ruchów w wyżej wspomnianych technikach jest bardzo duża, można zatem w pewnym momencie doprowadzić do przeciążenia mięśni. Pływanie w płetwach daje odetchnąć górnym partiom i pozwala w tym samym czasie skupić sie np. na elementach technicznych.</p>
<p><strong>Zwiększanie wydajności treningu</strong> – bardzo ważnym elementem każdego treningu jest jego odpowiednia intensywność. Ma ona o wiele większe znaczenia dla poprawy osiąganych wyników niż sama objętość treningowa. Pływanie w płetwach pozwala na szybsze osiągnięcie i utrzymanie odpowiednio wysokich zakresów energetycznych/stref treningowych. Jest np. świetnym narzędziem do pływania zadań sprinterskich.</p>
<p><strong>Bardzo dobre urozmaicenie codziennych ćwiczeń</strong> – jak w każdej aktywności fizycznej, bardzo ważna jest radość i zadowolenie czerpane z jej wykonywania. Pływanie potrafi być monotonne, ważne zatem jest odpowiednie urozmaicanie ćwiczeń i zadań pływackich. Płetwy są tym elementem ekwipunku pływackiego, który może w bardzo fajny i skuteczny sposób wprowadzić sporo ożywienia i zabawy do treningu. Można je wykorzystywać na bardzo wiele sposobów i czerpać z tego spory fun.</p>
<h2>„Ciemne strony” stosowania płetw</h2>
<p><strong>Pogorszenie techniki i przeciążenie nóg</strong> – wiąże się z niewłaściwym doborem płetw oraz ich nadużywaniem. Długość oraz elestyczność płetw powinna być dobrana do umiejętności i możliwości pływającego. Pamiętać należy, że zbyt długie, a przede wszystkim zbyt sztywne płetwy zniekształcają wzorzec ruchowy uniemożliwiąc poprawne wykonywanie ruchów i nadmiernie obciążają nogi, mogąc doprowadzić nawet do kontuzji. Niezależnie od tego w jakich płetwach pływamy, zawsze będą stawiać opór i wymagać użycia większej siły. Ciągłe ich używanie może doprowadzić do nadmiernego eksploatowania mięśni dolnych partii ciała.</p>
<p><strong>Chwilowe pogorszenie czucia wody na stopie</strong> – stopa w płetwie znacząco zwiększa swoją powierzchnię, a pracując napotyka na dużo większy opór niż gdyby pracowała bez niej. Nie jest to zatem „naturalna” sytuacja dla nóg. Różnica w odczuwaniu napędu na stopie znacząco różni się w zależności od tego, czy pływamy w płetwach czy bez. Oczywiście im dłuższa i twardsza płetwa, tym dysproporcje są większe. Te różnice powodują, że po zdjęciu płetw i próbie pływania bez nich, ma się wrażenie jakby się stało w miejscu, a nogi pracowały nie w wodzie, a w powietrzu. Na szczeście te wrażenie nie trwa długo, a czucie wody wraca po przepłynieciu kilkunastu metrów.</p>
<p><strong>Utrudnione utrzymanie nóg we właściwej pozycji</strong> – dotyczy w szczególności początkujących lub słabych technicznie pływaków. Wynika z faktu, iż płetwy, nawet te najkrótsze swoje ważą i niestety sprawiają, że nogi łatwiej się zatapiają. Niewłaściwie wykonany ruch, złe ustawienie stopy oraz nadmierne napięcie mięśni kończyn dolnych sprwiają, że uniesienie płetwy, a co za tym idzie całej nogi do właściwej pozycji jest praktycznie niemożliwe, znacząco utrudniając pływanie. Na szczęście właściwe zrozumienie ruchu i praktyka w basenie, skutecznie rozwiązują ten problem.</p>
<p><strong>Zniekształcony obraz własnych umiejętności</strong> – stosowanie płetw, poprzez fakt, że ułatwia w znaczący sposób pływanie, może dawać wielu ludziom poczucie osiągniętej perfekcji w danej technice i sprawiać, że nie będą widzieli potrzeby dalszego rozwoju. Pamiętać należy, że pływanie w nich nigdy nie będzie tym samym co pływaniem bez nich. To, że czujemy się super pewnie w płetwach, powinno wręcz mobilizować do poprawy techniki także bez ich używania.</p>
<p><strong>Stosowanie płetw jest uzależniające</strong> – zwiększenie prędkości pływania, poczucie łatwiejszego przemieszczania się w wodzie, większa łatwość wykonywania ćwiczeń technicznych, czy też pokonywanie dłuższych dystansów bez zatrzymania. To wszystko sprawia, że gdy raz założy się płetwy, nie che się już ich zdejmować:) Im dłużej i częściej się ich używa, tym trudniej zmusić się do tego, aby pływać także bez nich.</p>
<p>Jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie, czy warto używać płetw, powiem – zdecydowanie tak! Ich stosowanie niesie ze sobą bardzo wiele korzyści, pozytywnie wpływając na proces nauki, doskonalenia pływania oraz treningu sportowego. Należy jednak pamiętać o jednej bardzo ważnej kwestii. Płetwy zawsze powinny stanowić środek do celu, a nie cel sam w sobie. Należy zachować zdrowy rozsądek i umiar w korzystaniu z nich. U osób początkujących, dopuszcza się częstsze korzystanie z płetw, nie można jednak zapominać, aby próbować swoich sił także bez nich. Natomiast u osób bardziej zaawansowanych pływanie w nich powinno zajmować mniej niż 50% czasu spędzonego w wodzie. Bądź co bądź po to uczymy się właściwej techniki, aby docelowo wykorzystywać nasze umiejętności bez dodatkowych „wspomagaczy”.</p>
	</div>
</div>




			</div> 
		</div>
	</div> 
</div></div><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/wszystko-co-powinienes-wiedziec-o-pletwach-do-plywania/">Płetwy do pływania – czy warto ich używać?</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nogi do kraula na piersiach &#8211; jakie jest ich znaczenie dla pływania kraulem?</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/nogi-do-kraula/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[borbis]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Mar 2022 11:40:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teoria pływania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=167</guid>

					<description><![CDATA[]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fws_6aabb410b7d58"  data-column-margin="default" data-midnight="dark"  class="wpb_row vc_row-fluid vc_row full-width-section"  style="padding-top: 50px; padding-bottom: 50px; "><div class="row-bg-wrap" data-bg-animation="none" data-bg-animation-delay="" data-bg-overlay="false"><div class="inner-wrap row-bg-layer" ><div class="row-bg viewport-desktop"  style=""></div></div></div><div class="row_col_wrap_12 col span_12 dark left">
	<div  class="vc_col-sm-12 wpb_column column_container vc_column_container col no-extra-padding inherit_tablet inherit_phone "  data-padding-pos="all" data-has-bg-color="false" data-bg-color="" data-bg-opacity="1" data-animation="" data-delay="0" >
		<div class="vc_column-inner" >
			<div class="wpb_wrapper">
				
<div class="wpb_text_column wpb_content_element " >
	<div class="wpb_wrapper">
		<p>Doskonaląc sportową technikę pływania kraulem na piersiach duży nacisk kładzie się zazwyczaj na sposób pracy i efektywność napędu generowanego przez ramiona. Natomiast praca na nogach bywa bagatelizowana, a czasem wręcz celowo pomijana. Warto zatem przyjrzeć się bliżej jakie znaczenie dla efektywnego pływania mają nogi i czy w ogóle warto zawracać sobie nimi głowę.</p>
<h2>Napęd</h2>
<p>Na pytanie do czego potrzebne są nogi w kraulu, odpowiedź wydaję się być oczywista – do generowania napędu. Intensywna praca na nogach przyczynia się do osiągania największych prędkości niezbędnych do realizacji założeń treningowych czy też rywalizacji sportowej. Jeśli celem jest osiąganie jak najlepszych czasów, dobra praca na nogach jest jednym z kluczowych elementów do ich uzyskania. Warto tutaj zaznaczyć, że decydującym czynnikiem jest nie tyle sama siła i prędkość pracy nogami, a skuteczność kopnięć. Zależy ona przede wszystkim od elastyczność stopy i stawu skokowego. Ruch kraulowy (niezależnie czy jest to ruch na plecach, czy też na brzuchu) jest stosunkowo mało skomplikowany i dość łatwy do opanowania, przez co w miarę wcześnie umożliwia poruszanie się w wodzie nawet osobom dopiero co zaczynającym swoją przygodę z pływaniem. W kolejnych etapach szkolenia, nogi pozostają podstawowym źródłem napędu umożliwiającym kształtowanie całej techniki. Dotyczy to także trudnych i złożonych ćwiczeń technicznych skierowanych do osób zaawansowanych i wyczynowców. Niestety praca na nogach ma też swoje wady. Wielkość mięśni nóg sprawia, że przy intensywnej pracy ich koszt energetyczny jest bardzo wysoki, nogi szybko się męczą, znacząco drenując energię z organizmu. Pływanie na samych nogach zużywa średnio 75% więcej tlenu niż pływanie na samych rękach. Mimo dużo większego potencjału i siły mięśni niż w przypadku ramion, skuteczność pracy nogami ma swój limit. Wynika on z ograniczonego zakresu ruchu wykonywanego przez kończyny dolne. Stąd bardzo ważna jest właściwa koordynacja pracy nóg i ramion polegająca na zazębianiu się napędów. Umożliwia ona jak najbardziej efektywny wysiłek w zależności od tempa pływania i dystansu jaki chcemy pokonać. Inny napęd generowany jest przez dwu-, inny przez cztero- a jeszcze inny sześcio-uderzeniową koordynację pracy kończyn.</p>
<h2>Utrzymanie nóg w górze</h2>
<p>Jednym z kluczowych czynników determinujących szybkość uczenia się pływania oraz umożliwiających utrzymanie się na wodzie jest pływalność ciała, w tym pływalność nóg. Decyduje o niej skład naszego ciała, a więc ilość tkanki tłuszczowej, mięśni, gęstość i masa kości oraz napięcie ciała. Na niektóre z nich niestety nie mamy wpływu. U osób o małej pływalności nóg, będą one bardzo szybko opadać w kierunku dna basenu. Skutkuje to przyjmowaniem coraz bardziej wertykalnej pozycji ciała, generującej olbrzymie opory podczas przemieszczania się w wodzie. Poprawna praca na nogach, w połączeniu z odpowiednią elastycznością i ustawieniem stawu skokowego, umożliwia ich uniesienie oraz utrzymanie przez nas poziomej linii na wodzie. Dzięki temu zamiast walczyć z dodatkowymi balastem, jesteśmy w stanie spożytkować swoją energię wyłącznie do przemieszczania się w przód. Co ważne, aby uzyskać optymalną pozycję, nie trzeba pracować nogami ani z bardzo dużą częstotliwością ani też intensywnością, co znacząco wpłynie na zmniejszenie poziomu zmęczenia. Wymaga to oczywiście treningu i odpowiedniej wprawy.</p>
<h2>Równowaga</h2>
<p>Kraul jest techniką osi długiej. Oznacza to, iż ruch odbywa się wyłącznie w linii osi długiej ciała, a więc wzdłuż linii przechodzącej przez środek naszej głowy, kręgosłupa i nóg. Najłatwiej linię tę wyobrazić sobie jako patyk od szaszłyka, na który „nadziane” jest nasze ciało. Cechą charakterystyczną ruchu kraulowego jest rotacja ciała wokół tej linii, która w znaczący sposób zwiększa energię generowana przez pracę ramion i nóg. Pozwala także dużo łatwiej nabierać powietrze z boku oraz przenosić ramię nad wodą w przód bez nadmiernego obciążania obręczy barkowej. Niestety rotacja ta mocno wpływa na utrzymanie równowagi podczas pływania. Nadmierne skręcenie ciała może skutkować obracaniem się w kierunku pleców oraz opadaniem bioder, uniemożliwiając utrzymanie optymalnej pozycji ciała. Zjawisko to można szczególnie zaobserwować podczas pływania samymi ramionami z „ósemką” włożoną między nogi. Bez pracy nóg i bez odpowiedniego „napięcia” ciała, mocno odczuwalne jest wtedy „bujanie” i „wywracanie” na boki. Praca na nogach daje poczucie stabilizacji, niezbędnej do efektywnego łączenie napędów generowanych przez całe ciało. W przypadku pływania kraulem sprinterskim, będącym w zasadzie odrębna techniką pływania kraulem, praca na nogach służy wręcz do tłumienia rotacji dolnej części ciała w tym bioder, spowodowanej sporą rotacją barków i intensywną pracą górnych partii.</p>
<h2>Inicjowanie rotacji</h2>
<p>Jak wspomniałem wcześniej, rotacja jest integralnym elementem ruchu napędowego w kraulu, znacząco zwiększając jego efektywność. Skręt ciała następuje tuż po fazie chwytu wody, w trakcie napędowej pracy ramienia w tył – prawa ręka pod wodą skręca ciało w prawo w kierunku lewego boku. Aby móc zrotować ciało we właściwym momencie w stronę przeciwną (kontrrotacja), a więc przy pracy lewej ręki obrócić się w lewą stronę, niezbędny jest impuls umożliwiający dynamiczna zmianę stron. Daje go właśnie kopnięcie odpowiedniej nogi w odpowiednim momencie. Warunkiem poprawnego wykonania kontrrotacji jest właściwa koordynacja pracy nóg i ramion.</p>
<h2>Nadawanie tempa</h2>
<p>Często pływając kraulem nie zdajemy sobie sprawy jak ważne znaczenie dla tempa pływania mają nasze nogi. Zazwyczaj skupiamy się na pracy ramion, a jeśli już zastanawiamy się nad nogami, to szybkość ich pracy próbujemy dostosować do rąk. Próbując przyspieszać, wciąż zwiększamy częstotliwość pracy ramion, zaczynamy „mielić” wodę, nogi przestają „nadążać” za rękoma, gubimy właściwą koordynację, w konsekwencji doprowadzając do spadków prędkości pływania. Jeśli chcemy pływać szybciej, powinniśmy najpierw zwiększać tempo i siłę pracy nóg, próbując w ten sposób zwiększyć intensywność pracy ramion pilnując jednocześnie, aby ich praca wciąż pozostawała skoordynowana. Z kolei spokojna praca kończyn dolnych, w szczególności w połączeniu z dwuuderzeniowa koordynacją, daje możliwość spokojnego, niemal „bez wysiłkowego” pływania na ramionach.</p>
<p>Jak widać praca nogami spełnia cały szereg funkcji kluczowych dla uzyskania jak najbardziej optymalnej techniki pływania kraulem na piersiach. Ta z kolei przekłada się na ekonomizację ruchu oraz na prędkość pływania.</p>
	</div>
</div>




			</div> 
		</div>
	</div> 
</div></div><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/nogi-do-kraula/">Nogi do kraula na piersiach – jakie jest ich znaczenie dla pływania kraulem?</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Distance per stroke i stroke rate &#8211; znaczenie kroku pływackiego i częstotliwości pracy ramion w pływaniu</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/dlugosc-kroku-frekwencja/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[borbis]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Apr 2021 10:52:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teoria pływania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=170</guid>

					<description><![CDATA[]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fws_6aabb410b8832"  data-column-margin="default" data-midnight="dark"  class="wpb_row vc_row-fluid vc_row full-width-section"  style="padding-top: 50px; padding-bottom: 50px; "><div class="row-bg-wrap" data-bg-animation="none" data-bg-animation-delay="" data-bg-overlay="false"><div class="inner-wrap row-bg-layer" ><div class="row-bg viewport-desktop"  style=""></div></div></div><div class="row_col_wrap_12 col span_12 dark left">
	<div  class="vc_col-sm-12 wpb_column column_container vc_column_container col no-extra-padding inherit_tablet inherit_phone "  data-padding-pos="all" data-has-bg-color="false" data-bg-color="" data-bg-opacity="1" data-animation="" data-delay="0" >
		<div class="vc_column-inner" >
			<div class="wpb_wrapper">
				
<div class="wpb_text_column wpb_content_element " >
	<div class="wpb_wrapper">
		<p>Pływanie jako dyscyplina sportu jest wymierne i obiektywne, a zasady rywalizacji są bardzo przejrzyste – liczy się to, kto z zawodników danym stylem, dany dystans przepłynie w jak najkrótszym czasie. Co jest zatem najważniejszym czynnikiem wpływającym na czas? Zgodnie z zasadami fizyki to prędkość pływania – im większa, tym krótszy czas pokonania danego odcinka. To oczywista oczywistość. Najbardziej ogólne równanie fizyczne określające prędkość to:</p>
<p>V(prędkość) = ∆s (przebyta droga) / ∆t (czas potrzebny na jej przebycie)</p>
<p>Nigdy nie byłem wielkim fanem fizyki jako dyscypliny naukowej, moja edukacja w tej materii zakończyła się na poziomie liceum i to z mało zadowalającym rezultatem. Wolę zatem posługiwać się innym wzorem, który bardzo precyzyjnie i w prosty sposób oddaje całą złożoność i sens pływania:</p>
<p>V(prędkość) = DPS (długość kroku pływackiego) x SR (frekwencja)</p>
<p>Warto przyjrzeć się bliżej składowym powyższego równania, gdyż ich zrozumienie, odpowiednie doskonalenie oraz umiejętne, zbalansowane połączenie jest kluczem do szybkiego oraz efektywnego przemieszczania się w wodzie.</p>
<p>Opisane w dalszej części artykułu zagadnienia choć co do zasady dotyczyć będą w niemalże takim samym stopniu wszystkich technik, to omówione zostaną na przykładzie pływania kraulem na piersiach.</p>
<h2>DPS (distance per stroke), czyli długość kroku pływackiego</h2>
<p>W przypadku pływania asymetrycznymi technikami osi długiej (kraul i grzbiet) – jest to dystans jaki pokonuje nasze ciało podczas jednego pojedynczego ruchu ramienia pod wodą (stroke count) lub też pojedynczego cyklu ruchowego , czyli pracy jednego a potem drugiego ramienia pod wodą (cycle count). Osobiście, dla większej wygody, preferuję liczenie pojedynczych ruchów. Uzyskane wartości są liczbami całkowitymi, bez żadnych „połówek”.</p>
<p>W przypadku pływania symetrycznymi technikami osi krótkiej (delfin i żaba) – jest to dystans jaki pokonujemy podczas jednego cyklu ruchowego, czyli jednoczesnej pracy obu ramion.</p>
<h2>Od czego zależy długość kroku?</h2>
<p>Na początek warto wspomnieć o płci i warunkach fizycznych. Generalnie DPS u kobiet jest niższe niż u mężczyzn, bo są one z reguły słabsze fizycznie. Wyższą wartość DPS zaobserwować można także u osób wyższych, mających dłuższy zasięg ramion.</p>
<p>Po drugie i co najważniejsze, zależny jest od przygotowania technicznego pływaka. Na wydłużenie DPS wpływają: właściwa, stabilna i opływowa pozycja ciała minimalizująca opory, właściwe oparcie ciała na wodzie, związane z odpowiednim czuciem wody, a co za tym idzie skuteczność ruchów napędowych (włączając w to właściwy chwyt wody, pociągnięcie i odepchnięcie oraz ich zakres).</p>
<p>Kolejnym bardzo istotnym czynnikiem wpływającym na DPS jest wybór koordynacji pływania kraulem, czyli krótko mówiąc to jakim kraulem będziemy pływać. Inną długość kroku ma pływanie techniką sprinterską (krótszy krok) a inną pływanie długich dystansów (dłuższy krok). Długość kroku różnić się będzie także w przypadku pływania z dwu – i sześcio – uderzeniową koordynacją pracy nóg.</p>
<p>Oczywiście odpowiedni poziom przygotowania fizycznego i specyficzna siła mięśniowa również jest istotnym elementem, jednakże w przypadku DPS nie decydującym.</p>
<p>O ostatnim, bardzo ważnym czynniku jakim jest frekwencja, która wpływa na tempo pływania, opowiem szerzej w osobnym akapicie tego artykułu.</p>
<h2>Jak mierzyć krok pływacki?</h2>
<p>Teoretycznie sprawa jest dość prosta, a pomiaru można dokonać samemu. Długość przepłyniętego dystansu dzielimy przez ilość ruchów, które potrzebowaliśmy na jego pokonanie. Punktem odniesienia będzie długość jednego basenu, a więc 25 lub 50 m. Pamiętać jednak należy o tym, aby od tej wartości odjąć odległość potrzebną na odepchnięcie od ściany. I tu pojawia się mały problem. Nigdy nie jesteśmy w stanie jej zmierzyć co do cm, zresztą ze względu na sposób wykonania odbicia, nie zawsze ta odległość będzie taka sama. Wartość ta będzie miała zatem charakter orientacyjny. Średnio przyjąć można, iż wynosi ona ok 4 -5 m. W przypadku pomiaru DPS na dłuższym odcinku niż jedna długość basenu, szczególnie podczas wyścigu pływackiego, trenerzy liczą często ilość ruchów wykonanych przez zawodnika w środkowej części basenu – od chorągiewek do chorągiewek, pomijając odległość potrzebną na wykonanie nawrotu i odbicie od ściany.</p>
<p>Wracając jednak do samodzielnego pomiaru, przy założeniu, że na pokonanie basenu 25 m płynąc w tempie startowym pod 400 m będziemy potrzebować 19 ruchów, nasz DPS będzie wynosił:</p>
<p>21 m / 19 ≈ 1,1 m</p>
<h2>Skracać, czy wydłużać?</h2>
<p>Ogólnie mówiąc wydłużanie kroku pływackiego jest zjawiskiem jak najbardziej pożądanym i świadczy o efektywności samego ruchu napędowego. Im skuteczniej jesteśmy w stanie się odepchnąć, tym dalej jesteśmy w stanie popłynąć na pojedynczym ruchu ramienia, czy też cyklu ruchu ramion. Pamiętajmy jednak o tym, iż wydłużanie kroku pływackiego nie może trwać w nieskończoność. Nienaturalne przeciąganie cyklu ruchowego powoduje przerwę w produkcji napędu, zwiększa czas samego ruchu, a co za tym idzie powoduje znaczny spadek prędkości pływania. Utrzymywanie ręki z przodu, połączone ze spowolnioną praca ręki nad wodą nosi nazwę „overglidingu” i choć daje wrażenie większego „luzu”i ekonomizacji wysiłku, to zwyczajnie spowalnia. Ręka, niezależnie od rodzaju kraula jakim pływamy, czy też dystansu jaki pokonujemy, nigdy nie może mieć fazy całkowitego zatrzymania.</p>
<h2>Sposoby na zwiększanie DPS</h2>
<p>Wyznaczanie, redukcja i utrzymanie zwiększonej długości kroku – ćwiczenie zaczynamy od wyznaczenia DPS poprzez określenie ilości ruchów potrzebnych na przepłynięcie danego odcinka (zaczynamy od 25 m, potem dystans możemy zwiększyć do 50 m) w spokojnym tempie z utrzymaniem jak najlepszej techniki. Następnie z wykorzystaniem bardziej energicznej pracy rąk i nóg próbujemy zmniejszyć liczbę ruchów przynajmniej o 1 w kolejnych powtórzeniach. Co niezwykle istotne, staramy się nie wydłużać sztucznie kroku poprzez „overgliding”, zawsze próbując płynnie przechodzić z fazy napłynięcia do chwytu wody. Kolejnym krokiem jest stopniowe zwiększanie przepływanych dystansów z utrzymaniem uzyskanej wcześniej możliwie jak najmniejszej ilości ruchów. Dobrym pomysłem jest pływanie drabinek np. 50 – 100 – 150 -200 -150 – 100 -50 m.</p>
<p>Ciekawym rozszerzeniem powyższych zadań jest przepłynięcie ich z zaciśniętymi pięściami. Pływanie na pięściach jest bardzo dobrym ćwiczeniem na kształtowanie czucia wody. Redukcja i próby utrzymania zmniejszonej ilości ruchów przy użyciu pięści może w konsekwencji doprowadzić do wydłużania kroku przy normalnym pływaniu.</p>
<h2>Optymalna długość</h2>
<p>Wg amerykańskiej federacji triathlonu, optymalna długość kroku pływackiego powinna mieścić się w przedziale 55 % – 70 % wysokości ciała. Przy długości kroku 1,1 m i wzroście 180 cm wartość procentowa będzie wynosić:</p>
<p>1,1 m / 1,8 m x 100 % ≈ 61 %.</p>
<p>Otrzymana wartość mieści się przyjętej normie i teoretycznie niczego w tej kwestii nie trzeba zmieniać. Co warto jednak podkreślić, jest to wartość uogólniona, może już coś sugerować , ale nie mówi jeszcze wszystkiego o „jakości” samego pływania. Aby móc się do niej odnieść, trzeba wziąć pod uwagę dodatkowe elementy, o czym mowa będzie w dalszej części artykułu.</p>
<h2>Długość kroku = ilość ruchów</h2>
<p>Zaproponowany wyżej sposób liczenia długości kroku jak widać jest dość prosty, czytelny i daje konkretną wartość wyrażoną w metrach. Niestety ma jedną zasadniczą wadę. Dla potrzeb treningu pływackiego, czy też konkretnego startu w zawodach jest po prostu niewygodny i niepraktyczny z punktu widzenia samego zawodnika, bo trudno się do niego na bieżąco odwołać. Zamiast ciągłego przeliczania długości kroku na metry, co jest wręcz niemożliwe, zdecydowanie łatwiej i lepiej jest kierować się ilością ruchów ramion wykonywanych na każdym basenie. Znajomość liczby ruchów potrzebnych na przebycie danego odcinka, w znacznym stopniu pomaga w kontrolowaniu przyjętych założeń treningowych, czy startowych. Warto pamiętać, aby po odbiciu od ściany za każdym razem dodać taką samą liczbę kopnięć nogami do delfina (lub kraula), aby dystans na jakim liczymy ruchy, był zawsze jednakowy.</p>
<h2>Czym jest SR (stroke rate), czyli frekwencja?</h2>
<p>Frekwencję (częstotliwość) wyrazić można na dwa sposoby. Albo w ilości ruchów, bądź cykli ruchowych wykonywanych w ciągu minuty, co jest bardziej obrazowe i lepiej trafia do wyobraźni pływaka. Albo też w czasie jaki potrzeba na wykonanie jednego pełnego cyklu ruchowego. W przypadku pływania stylami asymetrycznymi (grzbiet i kraul) możemy liczyć pojedyncze ruchy bądź też cykle ruchowe ramion (lewa i prawa ręka). W przypadku stylów symetrycznych (delfin i żaba) liczymy cykle, czyli pojedyncze ruchy. Tak jak w przypadku DPS, w pływaniu kraulem na brzuchu, osobiście wolę operować pojedynczymi ruchami ramion aniżeli całymi cyklami.</p>
<p>Odpowiednikiem frekwencji w pływaniu jest kadencja, czyli ilości kroków w bieganiu lub też pełnych obrotów korby w jeździe na rowerze w ciągu minuty.</p>
<h2>Czynniki wpływające na wartość SR</h2>
<p>Podobnie jak DPS, frekwencja wynika z płci (kobiety z reguły pływają z nieco większą frekwencją niż mężczyźni) i uwarunkowań fizycznych, a więc przede wszystkim wysokości ciała w tym długości ramion. Z reguły osoby wysokie, pływać będą z mniejszą częstotliwością, co wynika z drogi jaką muszą przebyć ich kończyny i oporów jakie w tym czasie tworzą.</p>
<p>Drugim, w tym przypadku najważniejszym czynnikiem jest stopień przygotowania fizycznego. Pływanie na dużej frekwencji oznacza zwiększone tempo i wiąże się ze zużywaniem większej ilości energii niż pływanie z niskim SR. Szybka i mocna praca ramion wymaga od pływaka dużej siły i wytrzymałości.</p>
<p>Wybór odpowiedniej koordynacji, czyli odmiany techniki w danym stylu, wynikający zazwyczaj z dystansu, który mamy do przepłynięcia, również determinuje to z jaką frekwencją będziemy płynąć. Odnosząc to do pływania kraulem na brzuchu, pływając sprinty, będziemy starać się maksymalnie podnieść SR, a więc wybierzemy energetycznego kraula sprinterskiego (kajak). Wśród mężczyzn, u najlepszych sprinterów na świecie na 50 m stylem dowolnym SR dochodzi nawet do 120 – 130 ruchów/min, a na 100 m oscyluje w okolicach 100 – 110 ruchów/min. Pływając długie dystanse, aby zachować ekonomikę ruchów i utrzymać pożądaną prędkość przez dłuższy czas, wybierzemy kraula długodystansowego (choć nie jest to regułą), gdzie ta frekwencja jest niższa. Czołowi pływacy świata na 800 czy też 1500 m osiągają SR na poziomie 70 – 90 ruchów na min. W przypadku kobiet podane wyżej wartości są większe średnio o 5 ruchów/mim.</p>
<p>Znaczenie dla SR mają także kwestie pewnych elementów samej techniki pływania. Mam na myśli przede wszystkim umiejętność przenoszenia rozluźnionego ramienia nad wodą połączonego z odpowiednią trajektorią samego ruchu. Spięta, szeroko prowadzona ręka nad powierzchnią wody, zwiększa czas potrzebny na jej przeniesienie i w konsekwencji spowalnia częstotliwość ruchów.</p>
<p>Ostatnią przyczyną zmiany frekwencji jest długość kroku pływackiego, ale o tym szerzej opowiem za chwilę.</p>
<h2>Jak mierzyć frekwencję?</h2>
<p>Tu sprawa jest nieco bardziej skomplikowana niż w przypadku mierzenia długości kroku pływackiego. Sami, na bieżąco podczas pływania nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić swojego SR. Potrzebne jest zewnętrzne źródło pomiaru, jakim najczęściej jest stoper sportowy lub jakiekolwiek inne urządzenie mierzące czas (zegarek, telefon). SR możemy obliczyć samemu na podstawie nagranego materiału video, bądź też z pomocą osoby stojącej na brzegu basenu. Można to zrobić na kilka sposobów:</p>
<p>Najprostszym i najwygodniejszym jest użycie stopera z opcją mierzenia frekwencji. Po aktywacji specjalnej funkcji, która odlicza od wartości liczbowej = 180 w dół, stoper włączamy w momencie włożenia ręki (lub obu ramion jednocześnie) do wody, następnie zawsze liczymy 3 pełne ruchy (lub cykle ruchowe), a wyłączamy go na końcu 3 ruchu lub cyklu. W przypadku pływania kraulem na brzuchu, możemy liczyć zarówno 3 pojedyncze ruchy (wynik w ruchy/min) jak i 3 całe cykle, czyli 6 pojedynczych ruchów (wynik w cykle/min). Osobiście wolę posługiwać się tym pierwszym sposobem. Aby pomiar był jeszcze bardziej dokładny, można go powtórzyć kilkukrotnie na dystansie jednego basenu i wyliczyć średnią ze wszystkich prób.</p>
<p>A co gdy nie posiadamy stopera ze specjalną funkcją? Otóż wystarczy wykorzystać algorytm jakim taki stoper się posługuje, a więc wspomniane odliczanie od 180 w dół. Wartość tę (180) podzielić należy przez czas potrzebny na wykonanie 3 ruchów lub cykli. W przypadku zwykłego stopera nie musimy się ograniczać tylko do tej konkretnej liczby. Możemy także wykorzystać działanie, w którym najpierw dowolną liczbę wykonanych ruchów mnożymy razy 60, a następnie otrzymaną wartość dzielimy przez czas potrzebny na ich wykonanie. Im więcej ruchów weźmiemy pod uwagę, tym wynik będzie bardziej dokładny. Na przykład jeśli na zrobienie 12 ruchów ramion, pływając w tempie startowym w jakim płynęlibyśmy 400 m potrzebujemy 10,5 s, SR będzie wynosił: 12 x 60 / 11 ≈ 68 ruchy/min (czyli 34 cyklu/min).</p>
<p>Istnieje jeszcze jeden sposób określania naszej frekwencji, który działa zupełnie inaczej niż poprzednie metody. Nie trzeba w jego przypadku wykonywać żadnych obliczeń. Jest to rodzaj metronomu, wodoodporne urządzenie elektroniczne zaczepiane o gumkę od okularków bądź wkładane pod czepek, na którym przy pomocy przycisków ustawiamy interesującą nas częstotliwość ruchu. Sygnał dźwiękowy informuje nas w jakim tempie powinniśmy pracować ramionami. Aby popłynąć z zaplanowaną frekwencją wystarczy każde zakończenie pracy ramieniem zgrać z sygnałem generowanym przez to urządzenie. Jest to bardzo przydatny gadżet, który pomaga w doskonaleniu tempa pływania, ale jego zastosowanie rzecz jasna ogranicza się tylko i wyłącznie do treningów.</p>
<p>A co w przypadku kiedy nie mamy nikogo kto stoi na brzegu ze stoperem ani żadnego dodatkowego urządzenia pozwalającego mierzyć frekwencję? Wystarczy kontrolować czas w jakim pływamy oraz liczbę ruchów potrzebnych na przepłynięcie danego dystansu. Choć na tej podstawie nie jesteśmy na w stanie precyzyjnie i na bieżąco określić konkretnej wartości liczbowej naszej frekwencji, mamy jednak możliwość oceny, czy uległa ona zmniejszeniu, czy też zwiększeniu.</p>
<h2>Niska czy wysoka?</h2>
<p>Niskie SR zawsze oznaczać będzie wolniejsze pływanie . Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chcemy pływać szybciej, powinniśmy dążyć do zwiększania naszego SR. Częstsza praca ramion, to większe tempo, ale także łatwiejsze utrzymanie właściwego rytmu pływania, a co za tym idzie osiągniętej już prędkości. Podobnie jednak jak w przypadku długości kroku, nie możemy zwiększać frekwencji w nieskończoność. Zbyt wysoka przypomina „młócenie” wody i walkę z nią, powodując diametralne pogorszenie techniki pływania oraz znaczne spadki energii prowadząc do drastycznego zmniejszenia prędkości.</p>
<p>Warto pamiętać, aby zwiększanie frekwencji następowało poprzez szybsze przenoszenie ramienia nad wodą oraz szybsze chwytanie wody, a nie gwałtowne przyspieszanie ruchu ramienia podczas fazy napędowej.</p>
<h2>Sposoby na zwiększanie SR</h2>
<p>Metronom (np. Finis Tempo Trainer) – pływanie powtórzeń z zaprogramowanym na urządzeniu SR. Rozpoczynamy od komfortowej dla nas ilości w umiarkowanym tempie, np. 50/53 ruchów/min, następnie zwiększamy w kolejnych powtórzeniach lub sesjach treningowych frekwencję o 2-3 kolejne ruchy na minutę, przy zachowaniu prawidłowej techniki.</p>
<p>Pływanie w płetwach – powoduje nieznaczne uniesienie pozycji ciała, zwiększa prędkość pływania, a co za tym idzie zmusza do szybszej pracy ramion (zwiększa frekwencję). Uzyskane wartości SR w płetwach należy porównać do bazowego SR. Dobrym rozwiązaniem jest pływanie zadań w, których naprzemiennie wykorzystuje się płetwy i pływa się bez nich. Zaczynamy od powtórzeń krótkich dystansów, z czasem zwiększamy odległości.</p>
<p>Pływanie kraulem ratowniczym – pływanie z głową nad wodą , które w zasadzie eliminuje problem „overglidingu” i zmusza do pływania z częstszą pracą ramion. Podobnie jak w przypadku pływania w płetwach, również w tym przypadku warto porównywać SR oraz pływać zadania naprzemiennie.</p>
<p>Pływanie z oporem – zwiększanie frekwencji dzięki pływaniu z użyciem pasów oporowych bądź gumy oporowej. Zadania pływane naprzemiennie, ze zwiększaniem odległości.</p>
<h2>Optymalna wartość frekwencji</h2>
<p>Nie ma jednej, idealnej SR i jak już wspominałem wcześniej, zależy ona od kilku czynników. Ogólnie rzecz biorąc za optymalny uznać można przedział pomiędzy 60 – 90 ruchów/min przy pływaniu długich i średnich dystansów, powyżej 100 ruchów/min podczas pływania odcinków sprinterskich. Warto pamiętać, że wysokie wartości SR sprzyjają zawodnikom reprezentującym wyższy poziom. U amatorów pewne pułapy frekwencji będą zupełnie nieefektywne lub wręcz nieosiągalne. W ich przypadku optymalne będą niższe wartości SR.</p>
<p>W pływaniu open water, ze względu na o wiele trudniejsze warunki w jakich pływamy (falowanie, prądy, bezpośredni kontakt z innymi zawodnikami) SR powinna być wyższa o kilka ruchów/min w stosunku do wartości osiąganych na basenie. Pozwala to na łatwiejsze „przebijanie” się przez dodatkowe opory.</p>
<p>Poniżej podane są orientacyjne przedziały wartości SR w zależności od czasu jaki potrzeba na przepłynięcie 100 m. Pływanie poniżej niskich wartości może sugerować potrzebę zwiększenia frekwencji, z kolei pływanie powyżej wysokich wartości, może skłaniać do zwiększenia DPS przy utrzymaniu wysokiego SR.</p>
<figure class="wp-block-table is-style-regular">
<table>
<tbody>
<tr>
<td>Czas na 100m</td>
<td>1:50-2:00</td>
<td>1:40-1:50</td>
<td>1:30-1:40</td>
<td>1:20-1:30</td>
<td>1:10-1:20</td>
<td>1:00-1:10</td>
<td>0:50-1:00</td>
</tr>
<tr>
<td>Niskie SR</td>
<td>50</td>
<td>51</td>
<td>52</td>
<td>53</td>
<td>54</td>
<td>56</td>
<td>60</td>
</tr>
<tr>
<td>Wysokie SR</td>
<td>62</td>
<td>64</td>
<td>65</td>
<td>70</td>
<td>80</td>
<td>90</td>
<td>100</td>
</tr>
</tbody>
</table>
</figure>
<p>Umiejętne operowanie frekwencją jest dla pływaka jednym z najlepszych sposobów na rozłożenie wysiłku podczas wyścigu pływackiego. Generalnie nie powinniśmy rozpoczynać rywalizacji z SR, której nie jesteśmy w stanie utrzymać od startu do mety. Wielu zawodników rozpoczyna wyścig za mocno. Zbyt duża frekwencja od samego początku, może doprowadzić do przedwczesnego zakwaszenia organizmu, a w konsekwencji do zbyt dużego spadku prędkości w końcowej fazie wyścigu. Z drugiej strony jednak, zbyt niska frekwencja od samego początku, może generować straty, które później mogą być nie do nadrobienia. Dobrym rozwiązaniem jest pływanie całego dystansu równym tempem lub też rozpoczęcie z nieco zmniejszoną frekwencją, zwiększając SR w końcowych fazach wyścigu.</p>
<h2>Stroke lenght kontra stroke rate</h2>
<p>Wiemy już czym jest długość kroku oraz frekwencja, od czego zależą, jak je obliczać i jaka jest ich optymalna wielkość. Ale właściwie która z nich jest „ważniejsza”, w większym stopniu oddziałuje na prędkości pływania i na którą powinniśmy zwracać większą uwagę podczas treningu? Aby móc odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przyjrzeć się bliżej zależnościom jakie między nimi występują.</p>
<p>Relacja między DPS i SR jest odwrotnie proporcjonalna. Ciągłe zwiększanie kroku pływackiego w konsekwencji prowadzi do spadku frekwencji pływania. Jeśli DPS będzie zbyt długi, a SR zbyt niska, zmniejszy się tempo, pogorszy rytm, a prędkość pływania zacznie spadać. Zmęczenie będzie mniejsze, będziemy pływać ekonomiczniej, ale wolno. Z drugiej strony, zwiększanie SR wpłynie w pewnym momencie na skracanie długości ruchu. Jeśli frekwencja będzie zbyt wysoka, pojawią się błędy w technice, długość kroku drastycznie spadnie a ruch będzie mniej efektywny. To w konsekwencji, pomimo zwiększenia intensywności wysiłku, również doprowadzi do spadku prędkości. Szybka praca ramion i duże zmęczenie wcale nie będzie oznaczać, że przyspieszamy. Im większa będzie dysproporcja pomiędzy tymi wartościami, tym te spadki szybkości będą większe.</p>
<p>Jak widać zarówno DPS jak i SR mają ważny wpływ na prędkość, są od siebie zależne i wzajemnie na siebie oddziałują. Aby móc pływać szybciej, nie wystarczy dobrze wytrenować tylko jednego z tych elementów. Obie te zmienne należy traktować jako całość, nie można przeceniać i skupiać się tylko i wyłącznie na jednej z nich. Należy trenować je obie, najlepiej jednocześnie.</p>
<h2>Złoty środek</h2>
<p>Choć zwiększanie DPS i SR jest jak najbardziej pożądane, to jak wspomniałem przed chwilą po przekroczeniu pewnych wartości prowadzi do spadku szybkości. Idealnym rozwiązaniem jest zatem znalezienie takiej kombinacji długości (ilości) ruchów i frekwencji, która zapewni pożądaną przez nas prędkość, optymalną dla dystansu jaki pływamy. Co warto podkreślić będzie ona inna dla każdego pływaka. Dla pływania sprintów będzie to takie połączenie, które zapewni możliwie jak największą chwilową prędkość maksymalną. W przypadku odcinków dłuższych, będzie to kombinacja, która pozwoli na jak najbardziej wydajne i efektywne pływanie z utrzymaniem możliwie jak największej prędkości średniej.</p>
<p>Złoty środek w obu powyższych przypadkach można znaleźć na dwa sposoby. Jeden z nich to zwiększenie frekwencji zachowując identyczną lub niemalże taką samą długość kroku pływackiego. Drugi polega na zwiększeniu kroku przy takiej samej, albo bardzo zbliżonej frekwencji. Oto przykład. Do przepłynięcia mamy 100 m kraulem w tempie na 400 m. Przy wspomnianej wcześniej frekwencji 68 ruchów na minutę (0,88 s na jeden ruch) i długością kroku 1,1 m (19 ruchów na 25 m) uzyskana prędkość i czas będą wynosić:</p>
<p>ilość ruchów na 100 m – 19 x 4 = 76</p>
<p>V: 1,1 m/0,88 s = 1,25 m/s</p>
<p>t: 100 m/1,25 m/s = 80 s (1 min 20 s)</p>
<p>Zwiększmy teraz frekwencję do 72 ruchów na minutę ( 0,83 s na jeden ruch) starając się utrzymać długość kroku:</p>
<p>ilość ruchów na 100 m – 19 x 4 = 76</p>
<p>V: 1,1 m/0,83 s = 1,32 m/s</p>
<p>t: 100 m/1,32 m/s = 75,8 s (1 min 16 s)</p>
<p>Wydłużmy teraz nieco długość kroku starając się utrzymać pierwotną frekwencję, czyli 68 ruchów na minutę:</p>
<p>ilość ruchów na 100 m – 18 x 4 = 72</p>
<p>V: 1,16 m/0,88 s = 1,32 m/s</p>
<p>t: 100 m/1,32 m/s = 75,8 s (1 min 16 s)</p>
<p>Jak widać w obu ostatnich przypadkach uzyskać można taką samą poprawę wyniku. Oczywiście parametry te można próbować stopniowo zmieniać, obserwując jaki będzie ich wpływ na uzyskiwany czas oraz na poziom zmęczenia organizmu.</p>
<p>Przykładowym zadaniem na znalezienie odpowiedniego połączenia SR i DPS jest test 7 x 100 m. Założeniem testu jest znalezienie takiej częstotliwości pracy ramion, która przy możliwie niskiej ilości ruchów oraz wysiłku umożliwiającym utrzymanie prędkości, da największą poprawę czasu. Zadanie polega na przepłynięciu powtórzeń z przerwą pozwalającą na regenerację (30 – 45 s), ze stopniowym zwiększaniem częstotliwości każdorazowo o 4 ruchy na minutę. Przydatnym akcesorium jest metronom, który pozwoli na jej kontrolowanie.</p>
<p>Poniżej tabelka dla przykładowych wartości ukierunkowanych na pływanie dłuższych dystansów, w tym pływania open water:</p>
<figure class="wp-block-table is-style-regular">
<table>
<tbody>
<tr>
<td>Częstotliwość</td>
<td>Ilość ruchów</td>
<td>Czas</td>
<td>Wysiłek</td>
</tr>
<tr>
<td>52</td>
<td>62</td>
<td>1:25</td>
<td>6</td>
</tr>
<tr>
<td>56</td>
<td>64</td>
<td>1:22</td>
<td>6</td>
</tr>
<tr>
<td>60</td>
<td>67</td>
<td>1:20</td>
<td>6,5</td>
</tr>
<tr>
<td>64</td>
<td>70</td>
<td>1:18</td>
<td>7</td>
</tr>
<tr>
<td><strong>68</strong></td>
<td><strong>71</strong></td>
<td><strong>1:15</strong></td>
<td><strong>7</strong></td>
</tr>
<tr>
<td>72</td>
<td>75</td>
<td>1:14</td>
<td>8</td>
</tr>
<tr>
<td>76</td>
<td>78</td>
<td>1:13</td>
<td>9</td>
</tr>
</tbody>
</table>
</figure>
<p>Uzyskane wyniki pokazują, iż dla powyższego przykładu najbardziej wydajną częstotliwością pracy ramion pozwalającą utrzymać relatywnie długi krok i najlepszy przyrost prędkości, przy zmęczeniu pozwalającym utrzymać tą prędkość na dłuższym dystansie, będzie wartość 68.</p>
<h2>Zadania wpływające na optymalizację DPS i SR</h2>
<p>Jak już wspomniałem wcześniej, najlepszym sposobem na zwiększanie prędkości pływania jest jednoczesny trening DPS i SR . Można to zrobić łącząc ze sobą ćwiczenia wpływające na te wartości. Aby łatwiej i lepiej poczuć, zrozumieć oraz utrwalić sobie zależności między DPS i SR, zadania warto zacząć od pływania krótszych dystansów (25 – 50 m), . Zadania można pływać osobno lub w kombinacji z innymi, w seriach powtórzeń, z przerwami pozwalającymi na regenerację (20 – 30 s), ciągiem lub w postaci drabinek . Oto przykłady:</p>
<p>Pływanie powtórzeń w jednym określonym czasie ze zmniejszaniem SR oraz pływanie powtórzeń w coraz szybszym czasie bez zmiany SR – w obu przypadkach zmiany oznaczać będą zwiększanie kroku pływackiego.</p>
<p>Stopniowe zwiększanie SR z takim samym DPS – na początek płyniemy kilka orientacyjnych powtórzeń bazowych z przerwami 30 s, w spokojnym, komfortowym tempie, aby mierzyć SR oraz ilość ruchów. Następnie co kilka długości stopniowo zwiększamy SR za każdym razem o 3 ruchy/min starając się utrzymać uzyskaną wcześniej ilość ruchów. Jeśli ilość ta zacznie się zwiększać, kolejne dystanse pływamy nie wchodząc już na wyższe wartości SR.</p>
<p>Stopniowe zwiększanie SR z jak najniższym DPS – zwiększanie SR o 3 ruchy/min można także połączyć z próbą pływania za każdym razem z jak najmniejszą liczbą ruchów. W tym przypadku warto zacząć od niskich wartości SR, np. 50/53 ruchów/min.</p>
<p>Pływanie na wysokich SR – pływanie powtórzeń ze stopniowym zwiększaniem SR w przedziale 60 – 80 ruchów/min, przy jak najmniejszej różnicy DPS między powtórzeniami.</p>
<p>Zwiększanie dystansów z zachowaniem DPS i SR – zaczynamy od serii powtórzeń krótszych dystansów w komfortowym tempie. Kolejne serie za kazdym razem zwiększamy o 50 m, starając się utrzymać bazowe SR i DPS.</p>
<p>Naprzemienne pływanie powtórzeń ze zmiennym SR – pływanie odcinków tempem komfortowym, przeplatamy pływaniem w tempie ze startowym SR. Modyfikacji można dokonywać także w obrębie samych dystansów pływanych ze startowym SR, poprzez jego chwilowe zwiększanie.</p>
<p>Swolf (Swim-Golf) – zadanie, które polega na przepłynięciu w kilku powtórzeniach określonego dystansu (25 – 100m) w trakcie którego mierzony jest czas oraz liczba wykonanych ruchów. Następnie obie te wartości są sumowane, a otrzymany wynik, jak w golfie (stąd też nazwa ćwiczenia) im jest mniejszy tym lepszy. Najpierw ustalamy wynik bazowy. Zaczynamy od tempa umiarkowanego. Przykładowo, jeśli 50 m kraulem przepłyniemy w 40 s z liczbą ruchów równą 42, nasz SWOLF będzie wynosił 82. Wynik staramy się poprawić w kolejnych powtórzeniach. Można to zrobić na 3 sposoby. Pierwsza z opcji to szybsze pływanie ze zmniejszoną ilością ruchów. Lepszy czas, np. 37 s na 50 m oraz liczba ruchów równa 40, będzie oznaczać, że wydłużył się krok, a frekwencja pozostała na tym samym poziomie lub nieznacznie się zwiększyła. Wynik SWOLF będzie wynosił 77. Drugi ze sposobów to szybsze pływanie z ta samą ilością ruchów. Uzyskane 37 s przy 42 ruchach da wynik 79 i oznaczać będzie że zwiększyła się frekwencja, ale przy zachowaniu takiej samej długości kroku. Trzecia z możliwości to utrzymanie tej samej prędkości (uzyskanego czasu), czyli 40 s przy zmniejszenie ilości ruchów (40). SWOLF wyniesie 80. Długość kroku się zwiększy, a frekwencja spadnie, co jednak nie będzie miało wpływu na spadek samej prędkości pływania, w porównaniu z prędkością bazową.</p>
	</div>
</div>




			</div> 
		</div>
	</div> 
</div></div><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/dlugosc-kroku-frekwencja/">Distance per stroke i stroke rate – znaczenie kroku pływackiego i częstotliwości pracy ramion w pływaniu</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Basenowy savoir &#8211; vivre</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/basenowy-savoir-vivre/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[borbis]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Sep 2020 10:56:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teoria pływania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=173</guid>

					<description><![CDATA[]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fws_6aabb410b968d"  data-column-margin="default" data-midnight="dark"  class="wpb_row vc_row-fluid vc_row full-width-section"  style="padding-top: 50px; padding-bottom: 50px; "><div class="row-bg-wrap" data-bg-animation="none" data-bg-animation-delay="" data-bg-overlay="false"><div class="inner-wrap row-bg-layer" ><div class="row-bg viewport-desktop"  style=""></div></div></div><div class="row_col_wrap_12 col span_12 dark left">
	<div  class="vc_col-sm-12 wpb_column column_container vc_column_container col no-extra-padding inherit_tablet inherit_phone "  data-padding-pos="all" data-has-bg-color="false" data-bg-color="" data-bg-opacity="1" data-animation="" data-delay="0" >
		<div class="vc_column-inner" >
			<div class="wpb_wrapper">
				
<div class="wpb_text_column wpb_content_element " >
	<div class="wpb_wrapper">
		<p>Każda pływalnia ma swój własny regulamin, wypisany w punktach, na tablicy wywieszonej w widocznym miejscu. Określa on podstawowe zasady jakich należy przestrzegać podczas wizyty na basenie. Istnieje jednak cały zestaw zachowań, które nie są ujęte w regulaminie, a które dotyczą sposobu poruszania się po torach wyznaczonych linami besenowymi. Mają one ogromny wpływ na bezpieczeństwo i komfort pływających osób. To taka specyficzna etykieta, basenowy savoir – vivre, będący połączeniem kilku podstawowych reguł, myślenia oraz kultury osobistej. Niestety większość użytkowników pływalni nie ma pojęcia o tym jak należy zachować się pływając z innymi ludźmi. Często prowadzi to do sytuacji niebezpiecznych, niepotrzebnych nieporozumień, braku zrozumienia dla innych, frustracji i wybuchów agresji. Oto kilka przydatnych informacji jak dzielić się torem pływackim z innymi ludźmi, tak aby korzystanie z pływalni stało się przyjemniejsze.</p>
<p>1. Sprawdź dostepność torów dla publiczności na stronie internetowej obiektu, na którym chcesz popływać. Duża część basenów w godzinach popołudniowych prowadzi zorganizowane zajęcia komercyjne. Zajęta jest wtedy większość torów, więc jeśli chcesz rzeczywiście popływać, najlepiej wybierz godziny późnowieczorne , albo jeśli dysponujesz czasem, poszukaj jakieś luki w godzinach porannych lub okołopołudniowych.</p>
<p>2. Basen sportowy, jak sugeruje jego nazwa, służy do pływania. Więc jeśli pływasz bardzo słabo, chcesz się pobawić z dzieckiem, poasystować osobie nie umiejącej pływać/słabo pływającej, albo poplotkować z kolegą/koleżanką, wybierz basen rekreacyjny, w ostateczności skrajny tor.</p>
<p>3. Miej świadomość obecności innych osób, bądź uważny i orientuj się w sytuacji na torze.</p>
<p>4. Jeśli nie jesteś sam na torze, zawsze pływaj po jego prawej stronie.</p>
<p>5. Gdy dzielisz tor z jedną osobą, a na basenie jest dużo wolnego miejsca, możecie umówić się z osobą pływającą z Tobą, ze każdy będzie pływał po swojej stronie.</p>
<p>6. Jeśli wchodzisz na tor, na którym ktoś już pływa (w szczególności gdy widzisz, że pływa sam), poczekaj aż dopłynie do ściany, by mógł Cię zauważyć. Osoba pływająca sama, często pływa środkiem. Gdy Cię zauważy, unikniecie ewentualnego zderzenia.</p>
<p>7. Jeśli wchodzisz do wody z boku basenu po drabince, lub z niego wychodzisz, a także przechodzisz z jednego toru na inny, rozejrzyj się. Upewnij się że nie przeszkodzisz nikomu dopływającemu lub odbijającemu się od ściany szczytowej.</p>
<p>8. Jeśli widzisz, że na torze ktoś samemu robi szybki trening, a masz taką możliwość, to wybierz inny tor. Czasami lepiej pływać z dwoma lub nawet trzema innymi, wolniej pływającymi osobami, niż z jednym zawodnikiem. Dla Waszego wspólnego komfortu.</p>
<p>9. Dobierz tor do własnych umiejętności i tempa pływania. Jeśli pływasz zdecydowanie za wolno lub za szybko w stosunku do innych, spróbuj rozejrzeć sie za bardziej odpowiedim dla Ciebie torem.</p>
<p>10. Czasami na basenach spotyka się oznaczenia torów dla „szybkiego pływania”. Jeśli jesteś zaawansowanym pływakiem wybieraj właśnie taki tor, a gdy pływasz spokojnie i rekreacyjnie, staraj się poszukać dla siebie innego.</p>
<p>11. Na torze pierwszeństwo powinna mieć osoba szybciej pływająca. Zatem jeśli to możliwe, zwolnij, daj się wyprzedzić spływając bliżej liny /ściany basenu lub przepuść taką osobę przy ścianie szczytowej basenu.</p>
<p>12. Przy zatłoczonym torze, uważaj na innych pływając „szerokimi” technikami – żabka, delfin. Unikniesz w ten sposób nieprzyjemnego lub wręcz niebezpiecznego kopania/uderzania innych osób.</p>
<p>13. Jeśli wyprzedzasz, zrób to jak najszybciej. Nie wyprzedzaj jeśli nie masz takiej możliwości, aby nie staranować osoby, która płynie z naprzeciwka. Pamiętaj, że nie zawsze jesteś w stanie zrealizować swój trening na 100% więc odpuść, nie „spinaj się” i nie pływaj wszystkiego „za wszelką cenę”. Jeśli z powodu tłoku na torze, trening traci zupełnie sens, to go przerwij i wyjdź z basenu. Nic na siłę.</p>
<p>14. Czasami, szczególnie przy bardziej zatłoczonym torze, dobrze jest zasygnalizować chęć wyprzedzania poprzez dotknięcie stopy osoby płynącej przed Tobą.</p>
<p>15. Jeśli chcesz odpocząc, zatrzymuj się wyłącznie przy ścianie szczytowej basenu, w jednym z rogów toru. Nigdy nie stój na środku ściany. To miejsce sluży do robienia nawrotów.</p>
<p>16. Najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić, jest odbicie się od ściany tuż przed osobą właśnie do niej dopływającą, w przypadku gdy wiesz, że pływa ona od Ciebie dużo szybciej !!!</p>
<p>17. Po zabraniu z szafy sprzętu typu deska/ósemka do pływania, odłóż go na swoje miejsce.</p>
<p>18. Bądź po prostu miły dla innych 🙂</p>
<p>Jak widać, powyższe zasady dotyczą wszystkich pływaków, zarówno tych pływających wymagający trening, jak i zupełnych amatorów, traktujących tę formę aktywności czysto rekreacyjnie. Reguły te jak wspomniałem już wcześniej nie są w żaden sposób skodyfikowane oraz narzucone poprzez jakiekolwiek regulacje. Warto je jednak poznać i stosować. Przy właściwej świadomości, odrobinie myślenia oraz dobrej woli, śmiało można pogodzić interesy użytkowników pływalni o odmiennym poziomie umiejętności oraz różnych wizjach na pływanie.</p>
	</div>
</div>




			</div> 
		</div>
	</div> 
</div></div><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/basenowy-savoir-vivre/">Basenowy savoir – vivre</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stabilizacja centralna w pływaniu</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/stabilizacja-centralna-plywanie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[borbis]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Apr 2016 11:11:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teoria pływania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=179</guid>

					<description><![CDATA[]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fws_6aabb410b9ec9"  data-column-margin="default" data-midnight="dark"  class="wpb_row vc_row-fluid vc_row full-width-section"  style="padding-top: 50px; padding-bottom: 50px; "><div class="row-bg-wrap" data-bg-animation="none" data-bg-animation-delay="" data-bg-overlay="false"><div class="inner-wrap row-bg-layer" ><div class="row-bg viewport-desktop"  style=""></div></div></div><div class="row_col_wrap_12 col span_12 dark left">
	<div  class="vc_col-sm-12 wpb_column column_container vc_column_container col no-extra-padding inherit_tablet inherit_phone "  data-padding-pos="all" data-has-bg-color="false" data-bg-color="" data-bg-opacity="1" data-animation="" data-delay="0" >
		<div class="vc_column-inner" >
			<div class="wpb_wrapper">
				
<div class="wpb_text_column wpb_content_element " >
	<div class="wpb_wrapper">
		<p>Uczęszczając na zajęcia fitness bądź też korzystając z pomocy trenera personalnego na siłowni zapewne spotkałeś się już z pojęciem treningu core (core stability, środka, mięśni głębokich, stabilizacji centralnej). Stosowany w rehabilitacji, szeroko wykorzystywany i promowany w branży fitness, stał się także bardzo ważnym elementem treningu sportowców. Na czym polega i przede wszystkim jakie jest jego znaczenie w pływaniu?</p>
<h2>Stabilizacja centralna</h2>
<p>Pojęcie stabilizacji centralnej (core stability) dotyczy wydolności mięśni posturalnych tułowia (zwanych też tonicznymi lub głębokimi) otaczających kręgosłup, których zadaniem jest kontrola nad „centrum” naszego ciała, czyli okolicą lęźwiowo-krzyżowo-biodrową. Wchodzą one w skład gorsetu mięśniowego, który wpływa na stabilność ciała i kręgosłupa zarówno w pozycji statycznej jak i w ruchu. Gorset ten ma kształt cylindra, zbudowanego z mięśnia poprzecznego brzucha (tworzy pas wokół talii), leżącego na nim mięśnia skośnego zewnętrznego i wewnętrznego brzucha, mięśnia wielodzielnego (głęboki mięsień przykręgosłupowy), mięśni dna miednicy (leżące od dołu tułowia) i przepony (od góry tułowia). Stabilny tułów ma bardzo istotne znaczenie dla właściwej postawy, zapobiega urazom i bólowi, ale przede wszystkim jest podstawą prawidłowej, efektywnej i bezpiecznej pracy kończyn (a więc wpływa na optymalizację osiągów sportowych) bez przeciążania kręgosłupa. Podczas jakiejkolwiek ruchu w obrębie tułowia i/lub kończyny, mięśnie głębokie uaktywniają się jako pierwsze dając odpowiednią sztywność mięśniową „centrum” i tym samym odpowiednie podparcie dla większych partii mięśniowych odpowiedzialnych za sam ruch. W przypadku zaburzenia funkcjonowania „centrum”, mięśnie głębokie są hamowane, jako pierwsze natomiast uaktywniają się duże mięśnie „ruchowe” (dopiero później ciało szuka stabilizacji mięśni głębokich). Prowadzi to do zwiększonego napięcia w obrębie tułowia, zaburzeń ruchomości, problemów przeciążeniowych i bólów odcinka lędźwiowego kręgosłupa.</p>
<h2>Stabilizacja centralna w pływaniu</h2>
<p>Odpowiednia stabilność okolicy lędźwiowo-krzyżowo-biodrowej i właściwe funkcjonowanie mięśni tułowia mają fundamentalne znaczenie dla efektywnego przemieszczania się w wodzie i poprawy uzyskiwanych wyników. Dzieje się tak z kilku powodów:</p>
<p>Po pierwsze, stabilizacja „centrum” wpływa na utrzymanie wyprostowanej, opływowej pozycji ciała w wodzie, minimalizując opory. Słaba stabilizacja powoduje opadanie bioder oraz nóg i „ciągnięcie” ich za sobą, co generuje dodatkowe straty energii. Przyczynia się także do niepotrzebnych ruchów bioder i nóg „na boki” (zygzakowanie), tworząc dodatkowe opory i znacząco pogarszając efektywność pływania. Warto pamiętać, że zwiększenie prędkości pływania nie musi wynikać wyłącznie ze zwiększenia siły ruchu rąk czy kopnięcia, ale właśnie poprzez poprawę stabilności i właściwe ułożenia ciała.</p>
<p>Po drugie, zapewnia stabilną bazę i wsparcie dla mobilności kończyn, co jest niezbędne dla efektywnego generowania napędu przez ręce i nogi. Ma to szczególne znaczenie w przypadku pływania. Inaczej niż w sportach lądowych, nie można tutaj wytworzyć i przetransferować dalej znacznej ilości energii powstałej poprzez „odepchnięcie” od jakieś sztywnej, twardej powierzchni (np. podłoga). Woda „ucieka” spod naszych kończyn, tak więc głównym ich podparciem jest właśnie tułów.</p>
<p>Niestety wielu pływaków ze słabą stabilizacją centralną, używa ramion i nóg nie tylko do wytwarzania napędu, ale także próbuje zapewnić sobie utrzymanie właściwej równowagi, szczególnie podczas oddechu (zbyt szeroko prowadzone ramiona podczas ich pracy pod wodą, „podpieranie” się na ręce, rozkładanie nóg podczas oddechu w kraulu). Przyczynia się to do powstawania oporów, a także ogranicza potencjał napędowy kończyn i tułowia.</p>
<p>Umożliwia również wytwarzanie odpowiedniej rotacji ciała (przede wszystkim poprzez mięśnie skośne brzucha) będącej fundamentalnym elementem techniki pływania kraulem na brzuchu i plecach. Ruchy rotacyjne tułowia i bioder wspierają napędową funkcję kończyn, w sposób znaczący zwiększając efektywność ich pracy.</p>
<p>Pozwala zmagazynować w mięśniach tułowia energię powstałą w jednym momencie cyklu ruchowego, która następnie zostaje uwolniona podczas innej fazy cyklu. Przykładem tego może być energia lokowana w mięśniach „centrum” powstająca podczas unoszenia torsu przy nabieraniu powietrza w żabce bądź delfinie. Zostaje ona odzyskiwana w momencie wyrzutu ramion do przodu, chowania głowy i wyprostu ciała. Co więcej stabilny tułów zarówno w żabie i delfinie umożliwia skuteczne przeniesienie napędu generowanego przez kopnięcie na „wyższe” partie ciała zwiększając jednocześnie moc pochodzącą z ruchu klatki piersiowej (ruch falujący ciała).</p>
<p>Umożliwia wreszcie zwiększenie efektywności samego kopnięcia. Ciało napędzane nogami w przypadku słabej stabilności porównać można do próby pchania ugotowanego makaronu po stole. O ile jego „przeciągnięcie” jest jak najbardziej możliwe (ruchy kończyn górnych w pływaniu), o tyle „przepchnięcie” nastręcza nie lada problemu. Właściwa stabilizacja centralna pozwala na stworzenie solidnego łącznika między efektywną pracą nogami, a pracą ramion. Dzięki temu napęd nie zależy tylko i wyłącznie od tych drugich.</p>
<p>Warto włączyć do swoich treningów zadania stabilizujące. Istnieje cały szereg interesujących ćwiczeń, które można wykonywać zarówno na lądzie jak i w wodzie. Przykłady wraz ze sposobem ich wykonywania przedstawię Wam już niebawem.</p>
	</div>
</div>




			</div> 
		</div>
	</div> 
</div></div><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/stabilizacja-centralna-plywanie/">Stabilizacja centralna w pływaniu</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nosek do pływania &#8211; zbawienie, czy przekleństwo?</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/nosek-do-plywania-zbawienie-czy-przeklenstwo/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[borbis]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 11 Apr 2016 11:19:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Oddychanie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=185</guid>

					<description><![CDATA[]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fws_6aabb410ba81d"  data-column-margin="default" data-midnight="dark"  class="wpb_row vc_row-fluid vc_row full-width-section"  style="padding-top: 50px; padding-bottom: 50px; "><div class="row-bg-wrap" data-bg-animation="none" data-bg-animation-delay="" data-bg-overlay="false"><div class="inner-wrap row-bg-layer" ><div class="row-bg viewport-desktop"  style=""></div></div></div><div class="row_col_wrap_12 col span_12 dark left">
	<div  class="vc_col-sm-12 wpb_column column_container vc_column_container col no-extra-padding inherit_tablet inherit_phone "  data-padding-pos="all" data-has-bg-color="false" data-bg-color="" data-bg-opacity="1" data-animation="" data-delay="0" >
		<div class="vc_column-inner" >
			<div class="wpb_wrapper">
				
<div class="wpb_text_column wpb_content_element " >
	<div class="wpb_wrapper">
		<p>Spośród całej masy dostępnych akcesoriów pływackich nosek do pływania jest chyba jednym z tych, które budzą najwięcej kontrowersji. Dla jednych stanowi nieodłączny element wyposażenia, bez którego nie wyobrażają sobie wejścia do wody. Inni, w tym wielu instruktorów pływania, stanowczo odradzają jego używanie.</p>
<p class="p1"><span class="s2">Sam nosek jest niezwykle prostym akcesorium. To niewielki klips, najczęściej wykonany z tworzywa sztucznego i silikonu, który zaciska skrzydełka nosa, uniemożliwiając przedostawanie się wody do nozdrzy oraz przepływ powietrza.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Czy rzeczywiście warto z niego korzystać? A może zamiast pomagać, utrudnia naukę pływania? Odpowiedź zależy przede wszystkim od tego, w jakim celu i w jakich okolicznościach go używamy.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s1">Nauka pływania i pływanie rekreacyjne</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s2">Umiejętność właściwego oddychania w wodzie jest absolutnie podstawową umiejętnością niezbędną do efektywnego pływania. Jej opanowanie ma ogromne znaczenie zarówno dla tempa uczenia się kolejnych elementów technicznych, jak i dla komfortu oraz ekonomii samego pływania.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Niestety, jednym z najczęstszych problemów, z jakimi spotykam się podczas nauki pływania, jest dostawanie się wody do nosa. Dotyczy to nie tylko osób początkujących, ale również tych, które potrafią już samodzielnie pływać.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Przyczyną mogą być błędy w oddychaniu, ale także nieprawidłowa technika pływania. Dobrym przykładem jest nadmierne odchylanie głowy do tyłu podczas pływania na plecach, które sprzyja przedostawaniu się wody do nozdrzy.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nie ma co ukrywać – woda dostająca się do nosa jest bardzo nieprzyjemna. Powoduje dyskomfort, często ból, rozprasza uwagę, a niekiedy skutecznie zniechęca do podejmowania kolejnych prób.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nic więc dziwnego, że wiele osób sięga w takiej sytuacji po nosek do pływania. Wystarczy go założyć, aby problem zniknął niemal natychmiast. Woda przestaje dostawać się do nosa, a oddychanie odbywa się wyłącznie przez usta.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Czy jednak w ten sposób rzeczywiście rozwiązujemy problem?</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Niekoniecznie. Nosek usuwa jego nieprzyjemne następstwa, ale nie uczy umiejętności, dzięki której moglibyśmy sobie z nim poradzić bez dodatkowych akcesoriów.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">To właśnie umiejętność kontrolowania wydechu przez nos jest najskuteczniejszym sposobem zapobiegania przedostawaniu się do niego wody. Co więcej, jest to najbardziej naturalna i swobodna droga pozbywania sie powietrza z płuc. </span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Wydech przez nos początkowo może jednak sprawiać spore trudności. Powietrze wypuszczane nosem musi pokonać opór wody, a stosunkowo wąskie kanały nosowe dodatkowo utrudniają jego przepływ. Dlatego wiele osób ma na samym początku problem z wykonaniem spokojnego, jednostajnego wydechu wykonując go na raty, przerywając wydech, co prowadzi do niekontrolowanego zalewania nosa. Z czasem jednak wydech przez nos staje się co raz bardziej naturalny i swobodny.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nie oznacza to, że powinniśmy przez cały czas wykonywać jednostajny wydech tylko i wyłącznie nosem. W zależności od wykonywanego ćwiczenia i fazy ruchu możemy wypuszczać powietrze przez nos, usta lub obie drogi jednocześnie. Ważne jest przede wszystkim opanowanie świadomej kontroli oddechu i umiejętność dostosowania go do sytuacji.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Zatyczka w sposób oczywisty pozbawia nas możliwości korzystania z nosa przy wydechu. Nie uniemożliwia oczywiście oddychania przez usta, ale może sprzyjać utrwalaniu niekorzystnych nawyków, szczególnie u osób, które nie opanowały jeszcze podstawowych umiejętności oddechowych.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Zdarza się, że zamiast swobodnie wypuszczać powietrze do wody, zaczynają one nieświadomie je wstrzymywać. W konsekwencji oddychanie staje się nieregularne, narasta dyskomfort, a wykonywanie kolejnych ruchów wymaga coraz większego wysiłku.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Warto przy tym podkreślić, że samo wstrzymywanie oddechu nie jest błędem w każdej sytuacji. W pływaniu sportowym bywa wykorzystywane celowo, szczególnie podczas faz podwodnych. Czym innym jest jednak świadome, krótkotrwałe zatrzymanie powietrza, a czym innym nawykowe wstrzymywanie oddechu wynikające z braku umiejętności jego kontrolowania.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s1">Czy można przyzwyczaić się do noska?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s2">Zdecydowanie tak. Osoba, która od początku uczy się pływać z zatkanym nosem, może z czasem tak bardzo przyzwyczaić się do tego rozwiązania, że jego zdjęcie stanie się dla niej poważnym wyzwaniem.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Problem, który początkowo wydawał się rozwiązany, powraca. Pojawia się dyskomfort, obawa przed dostaniem się wody do nosa, a niekiedy również konieczność ponownego opanowania części ćwiczeń.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Dlatego podczas nauki pływania zachęcam przede wszystkim do poświęcenia czasu na zdobycie właściwych umiejętności oddechowych. Warto stopniowo oswajać się z zanurzaniem twarzy, ćwiczyć kontrolowany wydech oraz eliminować błędy techniczne sprzyjające przedostawaniu się wody do nosa.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nie chodzi przy tym o to, aby za wszelką cenę rezygnować z noska. U niektórych osób może on stanowić pomoc przejściową, umożliwiającą spokojniejsze rozpoczęcie nauki. Ważne jednak, aby jego stosowanie było świadomym wyborem, a nie sposobem na trwałe omijanie problemu, który można rozwiązać poprzez naukę odpowiednich umiejętności.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nie należy również zapominać o osobach, u których korzystanie z zatyczki wynika z indywidualnych uwarunkowań zdrowotnych. Nadwrażliwość błony śluzowej nosa czy nawracające dolegliwości ze strony zatok mogą przemawiać za jej stosowaniem. W przypadku przewlekłych problemów warto jednak skonsultować się z lekarzem, zamiast zakładać, że sam nosek rozwiąże ich przyczynę.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s1">Pływanie sportowe</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s2">W pływaniu sportowym sytuacja wygląda nieco inaczej.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Zdecydowana większość zawodników nie korzysta z noska i doskonale radzi sobie bez niego. Co więcej, dla osób przyzwyczajonych do swobodnego oddychania przez nos jego zablokowanie może początkowo wydawać się bardzo nienaturalne.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Sam doskonale pamiętam swoje pierwsze doświadczenia z nurkowaniem ze sprzętem oddechowym i maską zakrywającą nos. Oddychanie wyłącznie przez usta było dla mnie na początku niezwykle dziwnym uczuciem. Potrzebowałem sporo czasu, aby się do niego przyzwyczaić.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Istnieją jednak zawodnicy, również na najwyższym światowym poziomie, którzy korzystają z zatyczek do nosa. Przykładami są Missy Franklin i Tyler Clary, znani między innymi ze swoich osiągnięć w stylu grzbietowym.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Dlaczego właśnie w tej konkurencji nosek może okazać się szczególnie przydatny?</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s1">Delfinowa praca nóg pod wodą</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s2">Jednym z najważniejszych elementów współczesnego pływania sportowego jest faza podwodna wykonywana po starcie i nawrocie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Po odbiciu od ściany zawodnicy przyjmują opływową pozycję i wykorzystują delfinową pracę nóg, która w sprzyjających warunkach pozwala przemieszczać się szybciej niż podczas pływania na powierzchni.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Zgodnie z przepisami World Aquatics w konkurencjach grzbietowych, motylkowych i dowolnych głowa zawodnika musi wynurzyć się najpóźniej na dystansie 15 metrów od ściany po starcie i każdym nawrocie. W stylu klasycznym obowiązują odrębne zasady dotyczące fazy podwodnej.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Wielu zawodników opanowało ten element do perfekcji, wykorzystując go do uzyskania przewagi podczas wyścigu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">W stylu grzbietowym faza podwodna odbywa się w pozycji na plecach. Twarz skierowana ku powierzchni wody sprawia, że woda może stosunkowo łatwo przedostawać się do nozdrzy.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Aby temu zapobiec bez użycia zatyczki, zawodnik musi odpowiednio kontrolować ciśnienie i przepływ powietrza przez nos, często wykonując wydech podczas przemieszczania się pod wodą.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Problem polega na tym, że przy długiej fazie podwodnej może to prowadzić do znacznej utraty zapasu powietrza jeszcze przed wypłynięciem na powierzchnię.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Ma to kilka istotnych konsekwencji.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Po pierwsze, zmniejsza ilość powietrza dostępnego podczas dalszego przebywania pod wodą. Po drugie, wraz z opróżnianiem płuc zmniejsza się objętość ciała, a tym samym działająca na nie siła wyporu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">W praktyce zawodnik z płucami wypełnionymi powietrzem ma większą wyporność niż po wykonaniu głębokiego wydechu. Różnica może być szczególnie odczuwalna podczas utrzymywania odpowiedniej głębokości i przechodzenia do pływania na powierzchni.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nosek pozwala ograniczyć niekontrolowaną utratę powietrza przez nos podczas fazy podwodnej, bez konieczności wykonywania ciągłego wydechu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Dzięki temu zawodnik może zachować większy zapas powietrza, a po wynurzeniu kontynuować oddychanie przez usta.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nie oznacza to oczywiście, że każdy grzbiecista powinien używać noska. Wielu zawodników doskonale radzi sobie bez niego, a wybór zależy od indywidualnej techniki, przyzwyczajeń i odczuć.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Ciekawostką jest również to, że niektórzy pływacy potrafią ograniczyć przedostawanie się wody do nosa bez użycia zatyczki, odpowiednio układając górną wargę i częściowo zasłaniając nią nozdrza. Nie jest to jednak rozwiązanie dostępne i wygodne dla każdego.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s1">Nosek podczas nauki nawrotów koziołkowych</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s2">Czasami spotykam się z opinią, że nosek może być przydatny podczas nauki konkretnych elementów technicznych, a po ich opanowaniu należy z niego zrezygnować.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Dobrym przykładem są nawroty koziołkowe.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Sam przewrót nie jest szczególnie skomplikowanym ruchem, jednak dla wielu osób moment, w którym głowa znajduje się pod wodą w pozycji odwróconej, wiąże się z nieprzyjemnym dostawaniem się wody do nosa.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">W takiej sytuacji zatyczka wydaje się idealnym rozwiązaniem.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Pozwala wyeliminować jeden z problemów i skupić uwagę na pozostałych elementach nawrotu: odpowiednim rozpoczęciu obrotu, ułożeniu ciała, ustawieniu stóp na ścianie oraz odbiciu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Argument ten ma swoje uzasadnienie. Podczas nauki nowej umiejętności ograniczenie liczby elementów wymagających jednoczesnej kontroli może ułatwiać wykonanie zadania.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Problem pojawia się jednak w momencie, gdy chcemy z noska zrezygnować.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Może się wówczas okazać, że osoba, która potrafi już wykonać poprawny nawrót z zatyczką, ponownie zaczyna mieć trudności. Konieczność kontrolowania wydechu przez nos pochłania część jej uwagi, przez co pogarsza się jakość pozostałych elementów ruchu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nie oznacza to, że wcześniejsza nauka poszła na marne. Pokazuje jednak, że umiejętność wykonania nawrotu z noskiem nie zawsze przekłada się bezpośrednio na równie sprawne wykonanie go bez tego akcesorium.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Dlatego osobiście wolę rozpoczynać naukę nawrotów od prostych ćwiczeń przygotowawczych, które pozwalają opanować zarówno sam obrót, jak i odpowiednią kontrolę wydechu.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Możemy na przykład rozpocząć od zanurzania głowy, następnie wykonywać pojedyncze przewroty w miejscu, a dopiero później łączyć je z dopłynięciem do ściany i odbiciem.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Dzięki temu uczymy się całej umiejętności stopniowo, zamiast odkładać rozwiązanie problemu z oddychaniem na później.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nie wykluczam jednak wykorzystania noska jako pomocy przejściowej, szczególnie gdy dyskomfort związany z dostawaniem się wody do nosa całkowicie uniemożliwia wykonywanie ćwiczenia.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Najważniejsze, aby wiedzieć, jaki cel chcemy osiągnąć i czy korzystanie z danego akcesorium rzeczywiście nas do niego przybliża.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s1">Pływanie artystyczne, freediving i pływanie w monopłetwie</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s2">Istnieją również dyscypliny wodne, w których nosek znajduje znacznie szersze zastosowanie, a niekiedy stanowi niezwykle istotny element wyposażenia.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s1">Pływanie artystyczne</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s2">W pływaniu artystycznym, dawniej nazywanym synchronicznym, zawodniczki i zawodnicy wykonują skomplikowane figury oraz całe układy choreograficzne, często przez dłuższy czas pozostając pod powierzchnią wody.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Wiele elementów wymaga przyjmowania pozycji odwróconych, podczas których twarz skierowana jest ku górze, a woda może swobodnie napływać do nozdrzy.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Zatyczka pozwala ograniczyć ten problem bez konieczności nieustannego wydmuchiwania powietrza nosem.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Dzięki temu zawodnicy mogą skoncentrować się na wykonywaniu figur, zachowując jednocześnie zapas powietrza potrzebny podczas długich sekwencji podwodnych.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Choć istnieją osoby potrafiące wykonywać niektóre elementy bez noska, w tej dyscyplinie jego stosowanie jest bardzo rozpowszechnione i ma wyraźne uzasadnienie praktyczne.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s1">Freediving</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s2">Freediving, czyli nurkowanie na wstrzymanym oddechu, to kolejna dyscyplina, w której kontrola przepływu powietrza odgrywa szczególną rolę.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nosek może być przydatny zwłaszcza podczas nurkowania bez maski, kiedy pozwala ograniczyć przedostawanie się wody do nosa i niepożądaną utratę powietrza.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nie jest jednak wyposażeniem obowiązkowym. Freediverzy korzystają z różnych rozwiązań, zależnie od konkurencji, głębokości, techniki wyrównywania ciśnienia oraz indywidualnych preferencji.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Warto również pamiętać, że zatyczka nie zastępuje umiejętności prawidłowego wyrównywania ciśnienia w uszach i zatokach. Jej zastosowanie musi być dostosowane do rodzaju nurkowania.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s1">Pływanie w monopłetwie</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s2">W pływaniu sportowym w płetwach zawodnicy często korzystają z rurki czołowej, umożliwiającej oddychanie przez usta bez konieczności obracania głowy.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nosek może wówczas ograniczać przedostawanie się wody do nozdrzy i ułatwiać kontrolowanie przepływu powietrza.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Jego zastosowanie zależy jednak od konkurencji i indywidualnych preferencji zawodnika. Nie jest niezbędny w każdej odmianie pływania w płetwach.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">We wszystkich wymienionych dyscyplinach zatyczka może zatem pełnić konkretną funkcję techniczną, a jej stosowanie wynika z charakteru wykonywanych zadań, nie zaś z braku podstawowych umiejętności oddechowych.</span></p>
<p class="p1"><strong><span class="s1">Podsumowanie – korzystać z noska czy nie?</span></strong></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nosek do pływania nie jest ani akcesorium jednoznacznie dobrym, ani złym. Wszystko zależy od tego, kto, w jakim celu i w jakich okolicznościach z niego korzysta.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">W pływaniu sportowym może pomagać w ograniczaniu utraty powietrza podczas faz podwodnych. W pływaniu artystycznym czy niektórych odmianach freedivingu pełni istotną funkcję praktyczną. Z kolei dla osób z określonymi dolegliwościami może stanowić sposób na poprawę komfortu przebywania w wodzie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Nieco inaczej patrzę na jego stosowanie podczas nauki pływania.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Jeżeli jedynym powodem sięgania po nosek jest obawa przed dostaniem się wody do nozdrzy, warto przede wszystkim nauczyć się kontrolować oddech i wyeliminować ewentualne błędy techniczne.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Odpowiednie oddychanie to przecież nie tylko sposób na uniknięcie nieprzyjemnego uczucia wody w nosie. To jedna z podstawowych umiejętności, od których zależą komfort, swoboda i efektywność poruszania się w wodzie.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">Dlatego zamiast traktować nosek jako uniwersalne rozwiązanie problemów z oddychaniem, lepiej potraktować go jako narzędzie, po które sięgamy wtedy, gdy rzeczywiście jest nam potrzebne.</span></p>
<p class="p1"><span class="s2">A jeśli możemy nauczyć się swobodnie pływać bez niego, zdecydowanie warto poświęcić na to czas.</span></p>
	</div>
</div>




			</div> 
		</div>
	</div> 
</div></div><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/nosek-do-plywania-zbawienie-czy-przeklenstwo/">Nosek do pływania – zbawienie, czy przekleństwo?</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zajęcia indywidualne vs. grupowe &#8211; które lepsze?</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/nauka-plywania-indywidualna-grupowa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[borbis]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 17 Mar 2016 07:23:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teoria pływania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=188</guid>

					<description><![CDATA[]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fws_6aabb410bb4f7"  data-column-margin="default" data-midnight="dark"  class="wpb_row vc_row-fluid vc_row full-width-section"  style="padding-top: 50px; padding-bottom: 50px; "><div class="row-bg-wrap" data-bg-animation="none" data-bg-animation-delay="" data-bg-overlay="false"><div class="inner-wrap row-bg-layer" ><div class="row-bg viewport-desktop"  style=""></div></div></div><div class="row_col_wrap_12 col span_12 dark left">
	<div  class="vc_col-sm-12 wpb_column column_container vc_column_container col no-extra-padding inherit_tablet inherit_phone "  data-padding-pos="all" data-has-bg-color="false" data-bg-color="" data-bg-opacity="1" data-animation="" data-delay="0" >
		<div class="vc_column-inner" >
			<div class="wpb_wrapper">
				
<div class="wpb_text_column wpb_content_element " >
	<div class="wpb_wrapper">
		<p>Chcąc skorzystać z usług instruktorów pływania oferowanych na basenie, z reguły wybrać możemy pomiędzy nauką o charakterze grupowym i indywidualnym. Obie formy zajęć mają swoje zalety, ale też wady, a wybór tej właściwej nie jest wcale sprawą oczywistą i prostą. Oto kilka informacji, które powinniście wiedzieć na ich temat. Być może pomogą Wam zdecydować, jaki rodzaj lekcji będzie odpowiedni dla Waszego dziecka, bądź Was samych.</p>
<h2>Cena</h2>
<p>Jest to czynnik bardzo często decydujący o wyborze. Cena standardowych, pojedynczych zajęć indywidualnych w Poznaniu dla jednej osoby, wraz ze wstępem na basen, waha się miedzy 120 a 200zł. Kwota w dużej mierze zależy od tego, czy zajęcia prowadzone są przez szkółkę pływacką organizowaną przez samą pływalnię, czy też podmioty, które po wykupieniu tzw. „biletu instruktorskiego” korzystają z przestrzeni basenowej. W tym drugim przypadku cena zwiększa się na skutek dodatkowych kosztów jakie musi ponieść instruktor, aby móc prowadzić zajęcia. Czy warto wydać takie pieniądze? Stare powiedzenie mówi, iż usługa warta jest tyle ile ktoś jest w stanie za nią zapłacić. Ważna jest też sama reklama, która potrafi bardzo skutecznie przyciągać klientów i zachęcić do wydania danej kwoty. Faktem jest, że dobrze świadczona usługa jest zawsze w cenie. Doświadczony instruktor zwyczajnie weźmie więcej za zajęcia niż student 3 roku, który dorabia sobie na studiach. Często warto zapłacić więcej, w zamian otrzymując potencjalnie najlepszą jakość. Zajęcia grupowe są o wiele bardziej przystępne cenowo, szczególnie dla rodzin z większą liczbą rodzeństwa. Cena, wraz ze wstępem, po wykupieniu całego pakietu zajęć, oscyluje między 50 do 80 zł za lekcję w zależności od basenu.</p>
<h2>Wiek</h2>
<p>Tutaj, decydującą rolę odgrywa rozwój psychomotoryczny. W przypadku lekcji indywidualnych, jak i grupowych (tych gdzie dzieci ćwiczą tylko z instruktorem) sprawa wygląda bardzo podobnie. Najbardziej odpowiedni wiek, aby je rozpocząć, to zazwyczaj 4, a najlepiej 5 lat. Z reguły dopiero wtedy możliwe jest egzekwowanie od dziecka świadomego wykonywania ćwiczeń i poleceń, które mają nauczyć je podstawowych umiejętności w wodzie oraz skutecznych ruchów napędowych do kraula na brzuchu i plecach. W zasadzie wszystko co można zrobić wcześniej, dotyczy oswajania dziecka z wodą przez prostą zabawę z nim, więc rolę instruktora spokojnie mogą i powinni pełnić sami rodzice podczas wizyt na basenie, bądź też zwykłej kąpieli w domu. Wymaga to pewnej podstawowej wiedzy, ale przede wszystkim chęci, cierpliwości i konsekwencji. Bardzo dobrą alternatywą, może okazać się wtedy wybór grupy, w której rodzice pod okiem instruktora ćwiczą razem z dzieckiem. Tego typu zajęcia prowadzone są już z niemowlakami od 3 miesiąca życia i znajdziecie je w ofercie niektórych basenów. Jeśli z kolei chodzi o górną granicę wieku, to w zasadzie jej nie ma, z tym że osobom starszym zdecydowanie polecałbym zajęcia indywidualne. Zwyczajnie mogą mieć oni problem z nadążeniem za grupą, w której średnia wieku zazwyczaj jest dużo niższa. Wszystko zależy oczywiście od stanu zdrowia i poziomu sprawności fizycznej.</p>
<p>Okres trwania i częstotliwość zajęć</p>
<p>Ile trwa nauka pływania? Na tak zadane pytanie nigdy nie ma jednoznacznej odpowiedzi, choć trzeba zdecydowanie podkreślić, że nie jest to proces krótkotrwały. Ogromne znaczenie ma przede wszystkim wiek, predyspozycje psychiczne oraz możliwości fizyczne osób ćwiczących, charakter zajęć, a także wiedza i umiejętności samego instruktora. Bardzo wiele zależy też od celu jaki sobie stawiamy, oczekiwań wobec tego co chcemy osiągnąć, satysfakcji z tego co zostało już osiągnięte, czasu jaki możemy temu poświęcić, czy też zwyczajnie środków finansowych jakimi dysponujemy. Wtedy, gdy liczy się samo przełamanie lęku i podstawowa umiejętność poruszania się w wodzie, wystarczy „zaledwie” kilkanaście lekcji ( grupowych lub indywidualnych, przy czym w tym drugim przypadku, trwa to zazwyczaj szybciej ) i dotyczy zarówno osób dorosłych jak i starszych dzieci. U maluchów proces ten jest dłuższy. Z kolei, gdy nie chodzi tylko o samą naukę, ale i doskonalenie umiejętności pod okiem profesjonalisty, lub/i gdy pływanie traktowane jest w kategoriach prozdrowotnych, jako sposób na ruch, uczęszczanie na zajęcia obliczone bywa na długie lata. W przypadku dzieci i młodzieży realizacja tego celu możliwa jest zarówno poprzez zajęcia indywidualne jak i grupowe. Aczkolwiek, w przypadku tak długiej perspektywy czasu, dużo tańsze i niejednokrotnie bardziej interesujące dla samych dzieci, jest uczestnictwo w tych drugich. Często również zdarza się, że dziecko przez kilkanaście miesięcy uczęszcza na lekcje indywidualne, by za namową instruktora ( gdy z jakichś powodów taka forma współpracy się „wyczerpuje” ), spróbować swoich sił w grupie. Natomiast w przypadku osób dorosłych, niejednokrotnie z racji braku wystarczającej liczby odpowiednich zajęć grupowych, jedynym wyborem pozostają lekcje indywidualne. Bywa również, że istnieje potrzeba skorzystania z kilku porad instruktora, po to aby poprawić jakiś konkretny element, np. skok, czy problem z oddechem w kraulu. Taką możliwość dają w zasadzie tylko lekcje indywidualne. Niewątpliwą ich zaletą jest możliwość, dostosowania terminu i godziny zajęć do własnych potrzeb. Jak często powinny odbywać się zajęcia? Wszystko oczywiście zależy od potrzeb i stawianych celów. Najczęściej jednak, w zupełności wystarcza jedna lekcja tygodniowo, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę ilość najróżniejszych zajęć dodatkowych fundowanych swoim pociechom przez rodziców. Gdy z kolei pływanie jest jedyną formą ruchu, zajęcia odbywające się dwa razy w ciągu tygodnia, też nie są złym pomysłem. Większa liczba lekcji dla dziecka, szczególnie mniejszego, może być zbyt obciążająca fizycznie i psychicznie. Oczywiście powyższe przykłady dotyczą nauki i pływania rekreacyjnego, a nie sportowego. W przypadku osób dorosłych, którym często zależy na czasie, optymalną liczbą są dwa, czasami nawet trzy zajęcia indywidualne tygodniowo. Proces nauki pływania, szczególnie w początkowych etapach wymaga dużego wysiłku psychofizycznego i nie ma co przesadzać z obciążeniami.</p>
<h2>Efektywność</h2>
<p>Mówiąc najprościej ( choć umówmy się, jest to dość duże uogólnienie ), im mniej osób na zajęciach, tym lepiej. Wynika to przede wszystkim z ilości czasu poświęcanego przez instruktora pojedynczej osobie w trakcie lekcji. W teorii zajęcia indywidualne dla jednej osoby są zatem najbardziej efektywną formą nauki. Ich podstawową zaletą jest możliwość bardzo precyzyjnego dopasowania odpowiednich ćwiczeń do potrzeb, umiejętności i aktualnej dyspozycji psychofizycznej pojedynczego ćwiczącego, a także skutecznego ich egzekwowania, tak aby progres był możliwie jak największy. Pozwalają również na dość szybkie zapoznanie się prowadzącego i ćwiczącego, co skutecznie przyspiesza proces budowania zaufania i odpowiedniej atmosfery na zajęciach. Jest to szczególnie ważne podczas tych najtrudniejszych, pierwszych wizyt na basenie oraz w przypadku osób ( dzieci lub dorosłych ), które z natury są bardzo nieufne, nieśmiałe, czy też bojaźliwe. Najlepsze efekty przynoszą lekcje pojedyncze prowadzone z młodzieżą i osobami dorosłymi. Wynika to zarówno z większych możliwości fizycznych, jak i pełnej dobrowolności, świadomości i celowości uczestniczenia w zajęciach oraz dużej motywacji. Oczywiście wśród dzieci także zdarzają się takie, które chcą pracować i są wręcz stworzone do zajęć „jeden na jeden”, często jednak bywa, że przychodzą na basen „za karę”. Są też takie, które mimo właściwej postawy instruktora, bardzo szybko tracą motywację i chęć do pracy, albo mają w sobie tyle energii, że nie są w stanie skupić się na lekcji. W takich przypadkach dobrym rozwiązaniem mogą być lekcje indywidualne dwu- lub trzyosobowe w towarzystwie rodzeństwa lub kolegów. Wzajemna motywacja i pozytywna rywalizacja, w sposób znaczący przyczyniają się do poprawy atrakcyjności i efektywności zajęć, obniżając przy okazji ich koszt. Warunkiem jest jednak zbliżony wiek ( poziom rozwoju psychomotorycznego ), poziom umiejętności ćwiczących i co równie ważne, podobna frekwencja na zajęciach. Zajęcia grupowe z kolei, charakteryzują się zazwyczaj dużą liczbą ćwiczących, przez co proces uczenia się poszczególnych elementów przez dzieci, czy też dorosłych, jest znacznie wolniejszy niż w przypadku zajęć indywidualnych. Instruktor uczy nie jedną, ale nawet 10 – 12 osób jednocześnie. Nie ma tutaj mowy o żadnej głębszej indywidualizacji. Instruktor zadaje ćwiczenie, rzuca krótkie uwagi do osób które wymagają korekty podczas pływania danego zadania i w skrócie omawia ewentualne problemy po zakończeniu ćwiczenia. Pamiętać jednak należy, że na basenie jest po prostu głośno i często osoby, które płyną, bądź też stoją na końcu grupy po skończonym zadaniu, nie są w stanie dosłyszeć tego co mówi instruktor. W takiej sytuacji, to rolą prowadzącego jest właściwe dotarcie do grupy, a rolą grupy właściwy poziom uwagi i koncentracji na zajęciach, a w razie problemu z komunikacją, sygnalizowanie tego prowadzącemu. Co do ilóści ćwiczących, to co bywa wadą, równie dobrze może być zaletą. Jak już wspomniałem wcześniej, w przypadku części dzieci, forma indywidualna w ogóle się nie sprawdza. Okazuje się, że zdecydowanie lepiej funkcjonują i osiągają o wiele lepsze rezultaty w grupie, gdzie mają kolegów z którymi mogą się bawić i rywalizować. Niestety lekcje grupowe prowadzone są konkretnym, z góry narzuconym tokiem. Zatem takie czynniki jak duża liczba absencji, zbyt młody wiek w stosunku do pozostałych ćwiczących, wolniejszy proces uczenia się, introwertyczna osobowość, ciągła dekoncentracja dziecka podczas zajęć i nieumiejętność skupiania uwagi na instruktorze, mogą skutecznie zahamować progresję umiejętności i w konsekwencji pozostawić ucznia daleko w tyle za resztą grupy. Dużym problemem może być także znalezienie grupy odpowiedniej do umiejętności już w trakcie trwania cyklu zajęć. W obu przypadkach, najbardziej skutecznym, a czasami wręcz jedynym sposobem jest wykupienie choćby kilku lekcji indywidualnych.</p>
<p>Które zatem zajęcia są lepsze? Indywidualne, czy grupowe? Zdecydujcie sami.</p>
	</div>
</div>




			</div> 
		</div>
	</div> 
</div></div><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/nauka-plywania-indywidualna-grupowa/">Zajęcia indywidualne vs. grupowe – które lepsze?</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Styl technice nierówny</title>
		<link>https://www.swimdoktor.pl/styl-technika-plywania/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[borbis]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Mar 2016 07:36:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Teoria pływania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.swimdoktor.pl/?p=194</guid>

					<description><![CDATA[]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fws_6aabb410bbc2b"  data-column-margin="default" data-midnight="dark"  class="wpb_row vc_row-fluid vc_row full-width-section"  style="padding-top: 50px; padding-bottom: 50px; "><div class="row-bg-wrap" data-bg-animation="none" data-bg-animation-delay="" data-bg-overlay="false"><div class="inner-wrap row-bg-layer" ><div class="row-bg viewport-desktop"  style=""></div></div></div><div class="row_col_wrap_12 col span_12 dark left">
	<div  class="vc_col-sm-12 wpb_column column_container vc_column_container col no-extra-padding inherit_tablet inherit_phone "  data-padding-pos="all" data-has-bg-color="false" data-bg-color="" data-bg-opacity="1" data-animation="" data-delay="0" >
		<div class="vc_column-inner" >
			<div class="wpb_wrapper">
				
<div class="wpb_text_column wpb_content_element " >
	<div class="wpb_wrapper">
		<p>Choć pływanie jest umiejętnością dość powszechną, bardzo często ogranicza się do jednego, wyuczonego, indywidualnego, najczęściej najwygodniejszego sposobu przemieszczania się w wodzie. Część osób samodzielnie, bądź też z pomocą instruktorów i trenerów pływania, próbuje swoich sił w nieco bardziej „technicznym” pływaniu. Nawet oni jednak często nie potrafią precyzyjnie określić jakim stylem poruszają się w wodzie, bądź tez którym z nich chcieliby pływać w przyszłości. O ile braki w wiedzy u amatorów są jak najbardziej zrozumiałe, o tyle problemy z nazewnictwem u kadry nauczającej, co zdarza się nierzadko, już mocno zastanawiają.</p>
<p>Najczęstszymi problemami są nieprecyzyjne wysławianie się bądź też faktyczna niewiedza na temat rodzajów stylów oraz nieumiejętność rozróżniania techniki pływania od stylu pływackiego. Dla sporej grupy osób pojęcia te znaczą to samo. I choć może to niektórych dziwić, kraul, żabka, delfin, czy grzbiet to nie style pływackie, choć są z nimi ściśle związane. Czym zatem się różnią?</p>
<p>Styl pływacki to sposób pływania określony przepisami FINA (Światowa Federacja Pływacka). Zgodnie z zasadami rozróżniamy 5 stylów: motylkowy, grzbietowy, klasyczny, dowolny i zmienny. Ten ostatni to połączenie czterech pierwszych stylów we wcześniej wspomnianej kolejności, gdzie każdym z nich pokonywana jest 1/4 dystansu. Z kolei styl dowolny dopuszcza pływanie jakimkolwiek sposobem (wyjątkiem jest styl zmienny, gdzie styl dowolny nie może być przepłynięty żadnym z trzech pierwszych stylów). Warto wspomnieć, iż w świecie pływackim bardzo często nieformalnie mówi się także o szóstym stylu pływackim, czyli nogach do delfina pod wodą. Ten sposób pływania jest nieodzownym elementem wyścigu pływackiego, będąc integralną częścią startu oraz nawrotu i dotyczy praktycznie każdego „oficjalnego” stylu pływackiego.</p>
<p>Wspomniane kraul, żabka, delfin czy grzbiet to z kolei poszczególne techniki pływackie. W skrócie technika to zdolność do wykonania zadania ruchowego w optymalny sposób. Technika pływacka zatem opisuje jak pływać, aby wykonywane ruchy były jak najbardziej racjonalne i efektywne.</p>
<p>Jak już wcześniej wspomniałem technika i styl pozostają w ścisłej korelacji, stąd też poszczególne techniki wykorzystywane są w poszczególnych stylach pływackich. Ich połączenie przedstawia się w następujący sposób:</p>
<ul>
<li>styl motylkowy – technika pływania delfinem</li>
<li>styl grzbietowy – technika pływania kraulem na plecach (grzbietem)</li>
<li>styl klasyczny – technika pływania żabką</li>
<li>styl dowolny – technika pływania kraulem na piersiach</li>
</ul>
<p>Właściwa terminologia dotycząca sposobów pływania jest absolutną podstawą jeśli chodzi o zagadnienia z zakresu teorii pływania. Jej znajomość i właściwe stosowanie jest symptomem profesjonalizmu instruktorów, a amatorom pozwala na zwiększenie świadomości pływania.</p>
	</div>
</div>




			</div> 
		</div>
	</div> 
</div></div><p>The post <a href="https://www.swimdoktor.pl/styl-technika-plywania/">Styl technice nierówny</a> first appeared on <a href="https://www.swimdoktor.pl">swimdoktor.pl</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
