Nosek do pływania: zbawienie, czy przekleństwo?

 

Touch-the-Wall-1.11-6

 

Spośród całej masy dostępnych akcesoriów i gadżetów pływackich, chyba jednym z najbardziej kontrowersyjnych i mocno dyskusyjnych jest nosek do pływania. Jest to plastikowy bądź silikonowy klips zakładany na płatki nosowe, który zaciskając dziurki nosowe uniemożliwia dostawanie się wody do nosa i zatok. Wiele osób nie wyobraża sobie pływania bez niego, nie brakuje też takich (szczególnie nauczycieli pływania), którzy stanowczo odradzają jego używania. A jak jest naprawdę?

Nauka pływania oraz pływanie rekreacyjne

Oddychanie w wodzie jest jednym z absolutnie podstawowych i najważniejszych elementów w pływaniu. Właściwe jego wykonywanie, warunkuje szybkość uczenia się nowych umiejętności oraz w sposób znaczący poprawia efektywność samego pływania. Niestety bardzo często (zarówno u osób początkujących jak i już pływających) próby oddychania kończą się zalewaniem nosa i zatok przez wodę podczas wdechu lub wydechu. Wynika to nie tylko z błędów w technice oddychania, ale często też z braków w samej technice pływania (np. odchylanie głowy do tyłu podczas pływania na plecach).

Woda w nosie to uczucie bardzo nieprzyjemne, mocno irytuje i skutecznie zniechęca do dalszej pracy. W takiej sytuacji wiele osób sięga po nosek pływacki (alternatywnie maskę nurkową), który zmusza do wykonywania wdechu ustami i uniemożliwia dostawanie się wody do nosa. Niestety zatkany nos oznacza brak możliwości wydmuchiwania powietrza. A to właśnie równomierny wydech nosem jest najlepszym, choć często z początku niełatwym do opanowania sposobem na pozbycie się problemów z zalewaniem podczas pływania zarówno na plecach jak i na brzuchu. Ale właściwie dlaczego „odetkany” nos jest lepszym rozwiązaniem niż nosek?

Używanie zatyczki do nosa oznacza, że zablokowana zostaje najbardziej swobodna i efektywna droga wydostawania się powietrza z płuc. Często w praktyce oznacza to, że podczas pływania powietrze jest wstrzymywane, co znacząco obniża wydajność poruszania się i prowadzi do szeregu negatywnych konsekwencji.

Niestety nieustanne pływanie z noskiem może stać się „uzależnieniem”, którego bardzo trudno się wyzbyć. Warto jednak poświecić czas na zmianę nawyków, wyjść poza granice własnego komfortu, wyeliminować ewentualne błędy w technice pływania i nauczyć się prawidłowych nawyków oddechowych. Jest to szczególnie ważne w przypadku osób zaczynających swoją przygodę z pływaniem i z pewnością zaprocentuje w przyszłości.

Pływanie sportowe

Zdecydowana większość wyczynowych pływaków nigdy nie używa noska podczas pływania. Co więcej, pływanie z zatkanym nosem bywa dla nich skrajnie niekomfortowe. Sam doskonale pamiętam, gdy kilka lat temu miałem okazję po raz pierwszy nurkować z użyciem aparatu tlenowego i maską nurkową na twarzy. Oddychanie bez nosa z początku wydawało mi się bardzo nienaturalne i sporo czasu minęło zanim się do tego przyzwyczaiłem. Aczkolwiek istnieje część pływaków, także tych z najwyższej półki światowej (Missy Franklin, Tyler Clary), którzy używają zatyczek. Choć trzeba podkreślić, iż dotyczy to tylko i wyłącznie zawodników specjalizujących się w stylu grzbietowym. Dlaczego?

Najbardziej efektywnym sposobem przemieszczania się w wodzie po odbiciu od ściany (po starcie lub nawrocie) jest pływanie nogami do delfina pod wodą (według przepisów FINA, podczas startu zawodnik zobowiązany jest do wypłynięcia spod wody nie dalej niż na 15 metrze od ściany). Wielu pływaków opanowało ten element do perfekcji, zyskując przewagę nad rywalami podczas wyścigu. W przypadku pływania na plecach, pływanie nogami do delfina pod wodą również odbywa się na plecach. Ułożenie ciała z głową zwróconą w stronę powierzchni skutkuje wpływaniem wody do nosa i zatok. Jedynym sposobem, aby temu zapobiec, jest ciągłe wydmuchiwanie powietrza nosem. To z kolei prowadzi do dość szybkiego opróżnienia płuc z powietrza, szczególnie przy pokonywaniu kolejnych metrów i związanym z tym rosnącym zmęczeniem organizmu. W znacznym stopniu utrudnia to skuteczne wykorzystanie delfinowej pracy nogami pod wodą i wymusza potrzebę wcześniejszego wypłynięcia na powierzchnię. Dodatkowo intensywne wypuszczanie powietrza powoduje opadanie ciała w dół, tak więc wypływanie spod wody z opróżnionymi płucami można porównać do próby wypłynięcia z przyczepionym do talii kilkukilogramowym pasem obciążającym. Właśnie dlatego wielu zawodników pływających stylem grzbietowym stosuje zatyczki do nosa. Podczas pokonywania dystansu pod wodą wstrzymują powietrze, a zatyczka uniemożliwia wydostawanie się powietrza nosem. Po wypłynięciu na powierzchnię kontynuują oddychanie samymi ustami. Ciekawostką jest, iż część pływaków potrafi zastąpić nosek wykorzystując sztuczkę polegającą na zatkaniu nosa górną wargą. Niestety trik ten podobnie jak zwinięcie języka w trąbkę, nie jest osiągalny dla wszystkich:)

Nawroty koziołkowe

Czasami spotykam się z opiniami, które dopuszczają używanie noska w niektórych sytuacjach. Ma on być narzędziem do zdobycia określonych umiejętności, z którego należy zrezygnować tuż po osiągnięciu zamierzonego celu. Idealnym tego przykładem jest nauka nawrotów koziołkowych. Choć przewrót sam w sobie nie jest trudny, wiele osób miewa problem z nalatującą wodą do nosa w momencie, gdy głowa znajduje się „do góry nogami”. Zatyczka zatem wydaje się być idealnym rozwiązaniem. Dodatkowym argumentem przemawiającym za, który trzeba przyznać brzmi sensownie jest to, że nosek pozwala ograniczyć liczbę bodźców i rzeczy, o których trzeba myśleć w jednym momencie. Cały problem polega na tym, że gdy już nauczymy się wykonywać nawroty z noskiem, rezygnacja z niego może okazać się trudniejsza niż przypuszczaliśmy. Poza tym nikt nie da nam gwarancji, że poprawiony już element, który do tej pory szwankował, będzie funkcjonował równie dobrze, gdy będziemy skupiać się tylko na właściwym wydechu już po zdjęciu noska. Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji mimo wszystko jest po prostu właściwa umiejętność oddychania w wodzie.

Pływanie synchroniczne, freediving i pływanie w monopłetwie

Są jednakże wodne dyscypliny sportowe, w których używanie noska jest wręcz obligatoryjne. W pływaniu synchronicznym wiele figur i sam układ wymaga niejednokrotnie długotrwałego pozostawania pod powierzchnią wody. Freediving to z kolei nurkowanie na wstrzymanym powietrzu. W przypadku pływania w monopłetwie oddycha się przez specjalną rurkę czołową włożoną w usta. We wszystkich trzech wymienionych dyscyplinach nosek uniemożliwia niechciane wydostawanie się powietrza z płuc, a uprawianie ich bez tego akcesorium byłoby bardzo uciążliwe jeśli nie niemożliwe.

 

Rafał Witczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *